środa, 26 marca 2014

Nie wieszaj roweru na lince!

Pewne nasze stare zdjęcie ładnego miejskiego roweru dostało drugie życie dzięki Rowerowemu Wrocławiowi, który przerobił je na grafikę dosadnie przypominającą o użyteczności linek do zabezpieczania roweru przed kradzieżą.



Bez wątpienia zawsze winny w pierwszej kolejności jest złodziej i nawet niczym nie przypiętego roweru nie powinien dotykać, ale trzeba przyznać, że pewne zabezpieczenia mogą podłym łotrom ułatwiać pracę.

Przy tej okazji warto przypomnieć wpis, z którego pochodzi zdjęcie pt. To cud, że jeszcze nikt nie ukradł Ci roweru! oraz inny dotyczący linek do zapinania rowerów... Gruba linka to podstawa!

8 komentarzy:

  1. Ja miałem taką "grubą" linkę z supermarketu :) Z zewnątrz wyglądała całkiem solidnie, jednak po 2-3 sezonach zaczął szwankować zamek a ja w ciemnościach pod pracą ułamałem kluczyk. Spacer do sąsiada, kątówka bzyyk. W środku znajdował się drucik o średnicy 3 mm :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To, że ludzie tak przypinają rowery, to pół biedy.

    Naprawdę przerażające jest dla mnie to, że bardzo wielu robi to w pełni świadomie. Nawet powtórzenie 100x ostrzeżenia, że taka linka to ŻADNE ZABEZPIECZENIE, nic nie daje - hitem sprzedażowym pozostają właśnie takie "makarony" z Azji, które chronią co najwyżej przed złodziejaszkiem chcącym po prostu złapać rower i odjechać na nim.

    Nieświadomość można zrozumieć, w końcu nie każdy musi być ekspertem. Za to ignorancję i bezmyślność - znacznie trudniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, ja mam rower wart może 100 zł, więc paser nie da za niego złodziejaszkowi złamanego grosza, więc mój makaron jest wystarczającym zabezpieczeniem :D

      Usuń
    2. Z serca życzę, abyś nigdy nie przejechał się na takim myśleniu ;-)


      Pozdrawiam!

      Wojtek

      Usuń
  3. ja mam nauczkę, bo już raz zostałam w ten sposób okradziona...teraz inwestuję w dobre zabezpieczenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. W Gdańsku mieliśmy taką wspaniale wpisującą się w ten temat akcję o nazwie "Zamień linkę na Ulock'a".
    W ramach, której chodziliśmy po Mieście, szukaliśmy podobnie zaparkowanych/zabezpieczonych jak na wyżej wklejonym zdjęciu rowerów, następnie wieszaliśmy na nim zawieszkę informacyjną a potem robiliśmy zdjęcie, które z kolei umieszczaliśmy na naszej stronie. Gdy ów rowerzysta odezwał się do Nas, to otrzymywał Ulocka w prezencie.
    Polecamy spróbować przenieść ją do innych miast. U nas podziałało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, jak to mówił klasyk: Polska to piękny kraj, tylko ludzie k...
    Ja gdziekolwiek jadę, nie spuszczam roweru z oka. Nawet najlepsze zabezpieczenie nie da mi pewności, że ktoś nie podejdzie i z czystej złośliwości nie spuści powietrza z kół, albo nie buchnie lampki.
    Smutne to.

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadzam się... takie zabezpieczenie, to żadne zabezpieczenie...

    OdpowiedzUsuń