środa, 20 listopada 2013

Śliskie śluzy rowerowe wolno testować w Krakowie


Pamiętacie ogólnopolski postulat tegorocznej edycji Święta Cyklicznego, zawierający się w haśle skandowanym przez tysiące rowerzystów podczas przejazdów w całej Polsce: "Śluzy malować, zalegalizować!"? Coś się w tej sprawie dotyczącej nowelizacji rozporządzeń wykonawczych do ustawy Prawo o Ruchu Drogowym (PoRD) ruszyło - w Krakowie trwają testy śluz rowerowych. Dziś rano miałem okazje sam je sprawdzić.


Testowe rozwiązania zostały wprowadzone w dwóch miejscach, skrzyżowaniach z ATW ulicy Królewskiej oraz Łobzowskiej. Z pewnością można w Krakowie wytypować lepsze miejsca na śluzy, ale może o to właśnie chodzi, żeby eksperyment prowadzić w różnych warunkach? Nie mnie oceniać zamiary ministerstwa. Spójrzmy na nowe malowanki okiem szarego, codziennego zjadacza roweru.

Śluza rowerowa na ulicy Królewskiej: wąsko, ślisko, dziwnie




Zacznę od tego miejsca, bo swego czasu zawierało się w mojej codziennej trasie i znam je najlepiej. Pas dojazdowy do śluzy wymalowano tu pomiędzy dwoma pasami do skrętu w prawo, co już samo w sobie jest dziwne. Dotychczas rowerzyści jadąc na wprost w ulicę Karmelicką korzystali z lewego pasa (czyli prawego na fotografii powyżej), dzielonego z autobusami i taksówkami. Było to dość wygodne rozwiązanie, o ile nie było dużego korka, bo wtedy nie było jak ominąć aut zastawiających oba pasy. No może kurierzy dawali radę się przeciskać, ja z przyczepką, żeby nie czekać co najmniej 3 cykle świateł, musiałem objeżdżać chodnikiem i włączać się na przejściu dla pieszych, żeby stanąć z przodu kolejki. Pod tym względem jakiś pas dojazdowy jest potrzebny, ale chyba nie na środku i na pewno szerszy. Nie sprawdzałem, ale wydaje mi się, że z przyczepką albo cargo byłoby ciężko tu przejechać.

Widok z drugiej strony na śluzę rowerową na ul. Królewskiej.
Ostatnią obserwacja z pierwszego przejazdu dotyczy samej nawierzchni, z której zrobiono czerwony pas (farby?). Jak przekonałem się rano, na szczęście bezboleśnie, po deszczu ta czerwona powierzchnia jest strasznie śliska. Uważajcie więc tam oraz w innych miejscach, gdzie ostatnio pojawiły się takie czerwone malowanki na jezdni, sprawdzałem na nowym kontra-pasie na Łobzowskiej jest podobnie.

Dołączam jeszcze krótką foto-opowieść, pokazującą jak działa śluza rowerowa.

Rowerzysta omija auta w korku...

Dojeżdża do przodu kolejki...

I ustawia się przed autami, by ruszyć jako pierwszy. Zauważcie, że ustawia się prawidłowo po lewej, aby nie było konfliktu z autami spręcającymi w prawo.
Śluza rowerowa na ulicy Łobzowskiej: bezpieczniejsza i przydatniejsza

Tu chyba nieco lepiej wybrano lokalizację, śluza rzeczywiście może nieco ułatwiać rowerzystom życie w tym miejscu (kierowcy nie blokują prawej strony jezdni). Jest jednak chyba podobnie wąsko jak na Królewskiej.

Kilka zdjęć z tego miejsca.





Najważniejsze, że coś się w tym temacie dzieje i po testach może zostaną wypracowane jakieś standardy dla polskiego prawa i śluzy rowerowe na polskich skrzyżowaniach zagoszczą na dobre. Oby jak najszybciej! Nasuwa się tylko pytanie, czy takie testy nie są wyważaniem otwartych drzwi? Czy nie można skorzystać z doświadczeń innych, którzy już dawno te szlaki przetarli?

Ciekaw jestem jak Wy oceniacie opisane rozwiązania, mieliście okazję już je sprawdzić?

Aktualizacja 25.11.2013

Niesamowite, jak ZIKiT wsłuchuje się w sprawie śluz w głosy rowerzystów, już następnego dnia po tym, jak zaczęto zgłaszać problemy ze zbyt śliską farbą, problem poprawiono. Czy skutecznie? Nie wiem, nie miałem okazji po poprawkach sprawdzić nawierzchni śluz "na mokro".

Suszenie nawierzchni śluz po  poprawkach.
fot. Jakub Stępak

22 komentarze:

  1. Zimą będą nie do użytku, bo skoro śluzy są wymalowane już śliską farbą, to co to będzie jak powstanie gołoledź? I jeszcze pomysł, żeby rowerzysta ustawiał przed wszystkimi samochodami... Z tego będzie więcej wypadków, niż pożytku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram !

      Usuń
    2. Kilka spraw:
      1. Rowerzysta, który ustawi się przed samochodami jest dla kierowców o wiele widoczny niż taki, który stoi z boku.
      2. Pasy filtrujące są po to by rowerzysta nie musiał czekać w korku, który tworzą samochody. To jest szczególnie ważne w takich miejscach jak skrzyżowanie Łobzowskiej z Alejami, gdzie bardzo krótko jest zielone z Łobzowskiej i rowerzysta musi się spieszyć by przejechać nawet jak startuje jako pierwszy.
      3. Farbę trzeba zmienić, tak by nawierzchnia nie była śliska. Może trzeba będzie po prostu kolorować sam asfalt w trakcie kładzenia.

      Usuń
    3. Taka farba to faktycznie porażka, ale... hm, proponuje zajrzeć do przepisów i przeczytać co to takiego jest ta "śluza rowerowa". Widzę, że niezbyt się orientujesz w temacie.

      Usuń
  2. Jeżdżę samochodem i rowerem, ostatnio także autobusem. Codzienne dojazdy do pracy to głównie rower albo autobus. Na rowerze omijam wszelki ruch uliczny na ile to możliwe. Nasuwa mi się jedno pytanie od zawsze: jaki jest sens wciskać rowerzystę przed auta, które zaraz go wyprzedzą? Przez niego mniej aut odjedzie na jednych światłach. Mało tego- potem muszą go wyprzedzać. Tylko po to żeby na kolejnych światłach znowu go przepuścić i... znowu wyprzedzać. Nie zawsze jest miejsce żeby wyprzedzać swobodnie. Stąd niepotrzebne zamieszanie. Po kiego grzyba rowerzysta ma lawirować między samochodami? Jako rowerzysta staram się nie "wchodzić w paradę" kierowcom samochodów, bo jak prowadzę- widzę jak to potrafi drażnić. Jeśli to możliwe nadkładam sobie 2 czy 3 km w drodze do pracy- w końcu to przyjemność, po co skracać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. W wielu przypadkach rowerzysta porusza się po jezdni w tzw. strefach Tempo30, zatem tak na prawdę nie zwalnia dużo jadących za nim samochodów.
      2. Rowerzysta nie powinien stać w korku stworzonym przez samochody, również ze względów zdrowotnych.

      Usuń
    2. Wiesz co, ja się np. czasem spieszę... Rowerem. :) Nie spowalniam ruchu stając przed autami, bo jestem w stanie ruszyć szybciej niż 90% kierowców. A że mnie potem wyprzedzą... Równie dobrze mogłyby jechać moim tempem skoro potem i tak stajemy znowu razem na światłach? :)
      Chyba nie ma obowiązku korzystania z takich rozwiązań (jeśli się mylę to przepraszam), więc jak ktoś nie chce, to nie musi. Ja się cieszę, bo to ułatwia coś co i tak zawsze robiłem, zresztą w zgodzie z prawem.
      Takie zamieszanie może wyjść rowerzystom na dobre, bo przynajmniej na początku skrzyżowania są widoczni jak na dłoni. Skoro jeździsz rowerem to chyba zdarzyło Ci się praktycznie zostać rozjechanym przez kierowcę jadącego z przeciwka i skręcającego w lewo... A tak, ruszam sobie z przodu a gość z przeciwka patrzy na mnie stojącego na pięknej, śliskiej, czerwonej nawierzchni. Wie że tam jestem.
      Co do wchodzenia w paradę. Jestem takim samym użytkownikiem ulicy jak ten zestresowany kierowca i korzystam z przysługujących mi praw. Jeśli kogoś to denerwuje to chyba powinien popracować nad sobą...

      Usuń
    3. Takie myślenie do niczego nie prowadzi. "jestem takim samym użyt. ulicy" - no i co z tego?
      Kierowca samochodu A też jest takim samym użyt. jezdni jak kierowca samochodu B, co nie zwalnia go z zachowania kultury na drodze oraz z konieczności współpracy. Co z tego, że pojazd A ma prawo jechać lewym pasem, skoro może to zrobić prawym, umożliwiając np włączenie się do ruchu innemu pojazdowi.

      Tak samo jest z rowerzystami, kierowcami i..........pieszymi. Wszyscy są UCZESTNIKAMI ruchu. Współpraca jest rzeczą konieczną. Rower przez długi czas był moim środkiem transportu, a i tak jeździłem głównie poza jezdnią, bo pchanie się między auta jest dla mnie niepoważne. Ani to przyjemne, ani bezpieczne, ani komfortowe. Ja rozumiem ścieżki, dodatkowe ułatwienia, ale działacze robią wszystko, żeby wtrącić się na jezdnię, "przecież my tez mamy prawo!" (chociaż jazda rowerzystów w Krakowie z prawem ma niewiele wspólnego i nic do tego nie mam) . Mam wrażenie, że został tu zagubiony faktyczny cel tego teatrzyku, na miejsce którego weszło patyczkowanie się z kierowcami.

      Piszecie w kółko o nerwowych kierowcach, a dlaczego miałby się nie denerwować, kiedy zamiast 70ciu jedzie wspomniane przez ciebie parkingowe "tempo 30" - chyba jak stoi;)

      No i z drugiej strony, rowerzyści również mają niejedno na sumieniu. Miałem 2 przypadki, w których moja czujność uratowała co najmniej rower i kończyny rowerzysty, bo chyba ścięcie przed autem pod kątem prostym na przejście dla pieszych nie jest normalne....

      A działacze "ekolodzy"? Jak ktoś myślący o ekologii popierałby takie śluzy, które momentalnie będą kumulować liczbę oczekujących aut. Większe korki to ekologia? Zamieszanie w ruchu drogowym to zmiana na lepsze?

      Usuń
    4. @Anonimowy: Piszesz że jeździsz głównie poza jezdnią, czyli chodnikiem, tak? Uważasz że pchanie się między pieszych jest poważne?

      Usuń
    5. Rowerzysta tak czy siak wyminie samochody i ruszy ze świateł jako pierwszy. Śluzy ułatwiają rowerzyście wykonanie tego co i tak wykonałby bez nich :)

      Usuń
    6. Nie wiem z jakimi kierowcami się spotykacie, ale naprawdę rowerzysta ruszający szybciej niż pierwszy stojący samochód to jakaś utopia...

      @Klemens: "2. Rowerzysta nie powinien stać w korku stworzonym przez samochody, również ze względów zdrowotnych." I dlatego w ogóle nie powinno go tam być! Do tego służą ścieżki, których jako rowerzysta oczekuję. Nie chcę śluz. Chcę ścieżek i infrastruktury rowerowej.

      @Patryk: "Równie dobrze mogłyby jechać moim tempem skoro potem i tak stajemy znowu razem na światłach? :)"
      I tu się z Tobą nie zgodzę. Bo jeśli stoję pierwszy na światłach to następne przejeżdżam na zielonym. Jeśli natomiast stoi cymbał bez przygotowanego biegu, który wbija jedynkę na zielonym to wielkie sorry.

      Generalizując, pomysł jest dla mnie od zawsze chory. Przykładowo, jak mam się dostać z Woli Duchackiej na Mateczny? Między autami? Dobre żarty. Ciekawe kto odpowie za moje połamane kończyny jak przejadę między autami jadącymi 100 km/h. Nie trzeba śluz. Trzeba ruch rowerowy oddzielić od samochodów. Potrzeba ścieżek, albo wydzielonych części chodnika. Bo tempo rowerzysty łatwiej dostosować do pieszych niż do samochodów.

      Usuń
  3. Ja na ul.Królewskiej zazwyczaj korzystałem jak ze śluzy z tego wielkiego kawałka asfaltu za przejściem a przed alejami

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie rozwiązania funkcjonują na całym świecie! Ostatnia wizyta w Barcelonie uświadomiła mi ze rowerzyci i kierowcy moga żyć w symbiozie! Polscy kierowcy czesto są zbyt agresywni w czasie jazdy, a i parę przewinień na swoim koncie maja rowerzyści! Popieram akcje, jutro jadę testować i prosić zapewne o więcej tego typu rozwiązań! Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie ta czerwona farba to będzie porażka, nie tylko na mrozie, ale też w deszczu. Ciekawe ile z tego wypadków wyniknie. Jakkolwiek trudno liczyć, że wyleją tam ładny chropowaty czerwony asfalt.
    Przyczepką to bym się tam nie pchała... chyba, że nad ranem. Albo jakby była wyładowana ziemniakami, a nie dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem śluzy mają sens ale tylko przy lewoskrętach - wówczas faktycznie będą nieocenioną pomocą. W innych przypadkach jest to dla mnie mocno wątpliwe no może poza wydzieleniem samego pasu dojazdu ...
    Podane powyżej realizacje to właśnie przykłady zrealizowania śluz na siłę i pod publikę (a niech się rowerzyści odczepią ;) )
    - Królewska: owszem pozwoli się ustawić przed samochodami ... a te jeśli nie wyprzedzą rowerzysty jeszcze na samym skrzyżowaniu to będą się potem za nim wlec przez całą Karmelicką bo przy tak zrobionym zwężeniu ulicy nie da się tam praktycznie bezpiecznie wyprzedzić ..
    a że będą mimo wszystko próbować to więcej niż pewne
    - Łobzowska: tutaj cykl świateł jest zdecydowanie bardzo krótki ... ustawienie przed samochodem rowerzysty jadącego na wprost oznacza że przejedzie góra jedno auto ... i tak dobrze że zrobili to z tej strony skrzyżowania...
    samo skrzyżowanie jest natomiast na tyle szerokie (także przy jeździe na wprost) że takie blokowanie przejazdu będzie mocno negatywnie odbierane prze kierowców

    No i jeszcze jedno ... jaki sens bedzie miała w tym wypadku zielona strzałka na sygnalizatorze ?
    Przy narastającym ruchu rowerowym (:) mam nadzieję :) ) będzie wówczas przy śluzach czystą iluzją

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śluza na Królewskiej ma jednak sens. Zwróć uwagę, że tam są dwa pasy do skrętu w prawo (dla ruchu ogólnego). Prosto może jechać bardzo wąska grupa uprzywilejowanych pojazdów (np. taxi). Tak więc problem wyprzedzania na samym skrzyżowaniu i wleczenia się za rowerem przez całą Karmelicką jest marginalny. Śluza rozwiązuje za to rzeczywisty problem kolizji pomiędzy jadącymi prosto rowerzystami (z prawej części lewego pasa), a skręcającymi samochodami.

      Usuń
    2. Karmelicka jest w strefie "tempo 30" więc nie ma mowy o zbytnim spowalnianiu innych pojazdów przez rowerzystów. Sam jeżdżę ciężkim trekkingiem, więc nie osiągam wielkich prędkości a i tak to zwykle samochody mnie zwalniają na tej ulicy a nie na odwrót.

      Usuń
  7. po pierwsze, z krolewskiej na wprost moga tylko taxi i rowerzysci, wiec o wyprzedzaniu na skrzyzowaniu nie ma mowy, a jesli do niego dochodzi lub bedzie dochodzic, to kierowcy beda to robic nielegalnie, bo maja nakaz jazdy w prawo.

    po drugie, na lobzowskiej nie ma zielonej strzalki, wiec rowerzysci tam nie blokuja samochodow, ktore codziennie blokuja cale miasto, transport zbiorowy, chodniki itd.

    sluzy maja charakter edukacyjny. kierowcy musza sie wreszcie nauczyc, ze sa tez inni uzytkownicy przstrzeni miejskiej. jesli miasto zmienia sie i zaczyna powoli, niesmialo preferowac inne srodki transportu, to nalezy to odczytac jako zachete do rezygnacji z samochodu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety ale autor się myli. Kraków nie jest numerem jeden. We Wrocławiu te śluzy ćwiczone są drugi rok. Po takim portali spodziewałbym się kompetencji.

    OdpowiedzUsuń
  9. I tak przecież zawsze rowerzysta ustawia się pierwszy,bynajmniej ja tak robię,bez względu czy jest śluza czy jej nie ma.

    OdpowiedzUsuń