niedziela, 27 października 2013

O co chodzi w tym całym nurcie cycle chic? Moda? Seksizm? Fetyszyzm? Rowerowa Dewiacja? Sekta?

Tytułowe zagadnienie przybliża nam w krótkim wykładzie Witek Kopeć założyciel pierwszego polskiego bloga Cycle Chic. Twierdzi, że cały ten cycle chic, w który my też się nieco bawimy, rodzi się z zachwytu. Witek opowiada też czym ruch cycle chic nie jest. Trzeba przyznać, że wie co mówi. Łódzki blog uważamy za jeden z lepszych na naszym podwórku, zarówno pod względem prezentowanego materiału, jak i wytrwałości i konsekwencji w promowaniu roweru w mieście. Łódź Cycle Chic zmienia wizerunek roweru już od 6 lat, ciągle trzymając dobrą formę.

Polecamy ten krótki wykładzik  naszpikowany pięknymi zdjęciami, a pod tezami i stwierdzeniami weń zawartymi podpisujemy się wszystkimi łapkami. Lepiej byśmy tego nie ujęli ;-)




5 komentarzy:

  1. Rowerowa moda? Jak dla mnie ok. tylko sportowa rowerowa moda. Sportowe ubrania pasujące do sportu, ponieważ wg. mnie jazda na rowerze jest sportem, a nie okazją do wylansowania się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daleko nam do sportowego podejścia do roweru i staramy się pokazywać jego inne oblicze. Bo rower ma wiele oblicz, i bardzo dobrze, że tak dużo :) I sport, i lans i utylitaryzm, a pewni utylitaryzmu w rowerze najwięcej.

      Usuń
    2. A mnie sport rowerowy nie interesuje. No jest i dobrze, ale mnie kompletnie nie rajcuje. Dla mnie rower to głównie środek transportu i do tej roli odzież sportowa nie pasuje. Nie każdy lubi wyglądać jak uciekinier z wyścigu pokoju, jadąc na zakupy.

      Usuń
    3. Z rowerem to jest podobnie jak z chodem. Tzn. jest chód i chód sportowy

      Usuń
  2. "uciekinier z wyścigu pokoju" hahahaha :D :D :D

    OdpowiedzUsuń