środa, 11 września 2013

Pierwszy raz z przednim fotelikiem rowerowym dla dziecka: testujemy Bobike Mini City

Powoli zaczynamy się zastanawiać nad przesiadką z przyczepki do fotelika. Osobiście mam pewne doświadczenie z fotelikiem montowanym z tyłu, ale nigdy jeszcze nie jeździłem z przednim. Słyszałem tylko, że jazda z przednim fotelikiem jest nieco trudniejsza niż z tylnym, rower jest bardziej niezrównoważony i podatniejszy na wywrotki. Przed podjęciem decyzji o zakupie konkretnego modelu fotelika rowerowego dla dziecka najlepiej nie opierać się na obiegowych opiniach (jak się okazuje w tym wypadku niepotwierdzonych, o tym za chwile...) i sprawdzić samemu w czym się najlepiej czujemy. Rowerowe siedzenia dla dzieci są już na tyle popularne, że z pewnością znajdziemy kogoś wśród znajomych, kto mógłby nam użyczyć sprzęt do spróbowania. Możemy też skorzystać z wypożyczalni sprzętu rowerowego dla dzieci, które ostatnio coraz prężniej działają w Polsce, w zasadzie powstały już we wszystkich większych miastach. Wypożyczalnie dają doskonałą możliwość sprawdzenia jak czujemy się z fotelikiem czy przyczepką, zanim zdecydujemy się na coś własnego. W przypadku dość drogich przyczepek dziecięcych, wypożyczalnia jest nawet dobrą alternatywą do własnego zakupu. W Krakowie od tego roku działa wypożyczalnia sprzętu turystycznego dla dzieci Actiff, która w swojej ofercie ma dwa foteliki montowane z przodu, m. in. model Bobike Mini City, który sprawdziliśmy i dziś słów kilka z pierwszych wrażeń.

Wrażenia ogólne z jazdy z dzieckiem w przednim foteliku rowerowym



Ogólne wrażenia, co chyba najlepiej widać na powyższym obrazku, są pozytywne. Młody się bardzo cieszył, że jest u góry, ma lepszą miejscówkę obserwacji. Dzieciak z przodu, między ramionami to o wiele lepszy kontakt, możliwość rozmowy i zabawy niż z tyłu w przyczepce. Mimo, że za pierwszym razem nie bardzo chciał w to wsiąść, jak już załapał podczas prowadzenia roweru o co chodzi z tym przypinaniem, od razu pojawił mu się banan na twarzy i kolejnym razem dawał się przypinać ochoczo. Pierwszy przejazd do żłobka w zasadzie cały czas pokrzykiwał podekscytowany, aż się za nami oglądali wszyscy mijani przechodnie.

Nowe tereny

Rower z fotelikiem prowadzi się też zdecydowanie przyjemniej i lżej niż z przyczepką (tak jak sam rower po prostu). Brak balastu w postaci przyczepki otwiera też drogę do nowych terenów, spokojnie możemy ruszyć na wąskie ścieżki leśne, niedostępne dla nas z przyczepką. Niestety egzemplarz naszego pasażera fascynuje się dużymi hałaśliwymi pojazdami, dlatego im więcej tramwajów, autobusów i ciężarówek wokół, tym chętniej i z większym entuzjazmem z nami jedzie. W lesie czy na bulwarach po prostu się nudzi i zaczyna przysypiać. Kiedyś może z tego wyrośnie i doceni jazdę po spokojnych terenach ;)

Załadunek pasażera

Między bajki można włożyć opowiastki o problemach z równowagą roweru z przednim fotelikiem. Chyba trudniej go wywrócić niż ten z tylnym. Za pierwszym razem jak dostałem dziecko na rowerze w tylnym foteliku, od razu przednie koło poszybowało w górę, a pasażer do ziemi. Na szczęście pasażer był już dość duży, a fotelik dobrej jakości, więc nic mu się nie stało. Problem ten nie występuje w przednim siedzeniu, rower możemy najwyżej przewrócić na bok, jednak przed tym mamy naturalny odruch ochronny i raczej rzadko się zdarza. Mój rower nie dawał się jednak postawić na stopce z dzieciakiem załadowanym, toteż na czas przypinania i pakowania rower musiałem o coś opierać, co nie sprawia zbytnich problemów.



Opinia o foteliku rowerowym Bobike City Mini

To czego najbardziej się obawialiśmy w związku z przednim siedzeniem to montowanie i zajmowane miejsce. Jeździmy po mieście na rowerach trekkingowych lub szosowych, które nie są tak długie jak typowe miejskie holendry i nie mają tyle miejsca między siedzeniem a kierownicą. Okazuje się jednak, że trekkingiem (mam dość dużą ramę 22 cale) bez problemu da się jechać z fotelikiem, choć pedałowanie na stojąco odpada. Fotelik miałem dość mocno wciśnięty między ramiona, co zaliczam nawet na plus, ale ani trochę nie utrudniało to kierowania i kontroli roweru. 
Producent oferuje jakaś przejściówkę dla osób z krótkim mostkiem typu a-head, więc da się to jakoś zamontować, my mimo mostka a-head (ale dość wysokiego) bez bez problemu podłączyliśmy klasyczny zaczep, choć trzeba było wyjąć obejmy wewnętrzne, które są przewidziane raczej na wąskie klasyczne mostki rowerów miejskich. Na nasz mostek również dałoby się użyć standardowego mocowania, gdyby zdjąć z rury pierścienie dystansujące i po prostu zastąpić je uchwytem fotelika. Nie chciało nam się jednak tego przekładać na kilka dni testów.
foto ze strony producenta

Fotelik jest dość wygodny i stabilny, choć sprawia wrażenie jakiejś takiej hmm.. plastikowości. Wszystko wydaje się strasznie wiotkie, jakby miało się zaraz rozlecieć, ale to raczej tylko wrażenie. Moje podejrzenia budziły zaczepy pasów, które było wykonane z dość miękkiego plastiku i wciskane w takie otwory zatrzaskowe. Miałem wrażenie, że to się może po jakimś czasie wyrobić i nie trzymać odpowiednio skutecznie. To jednak tylko wrażenie, może mylne, trzeba by zasięgnąć tu opinii kogoś kto używa tego modelu dłużej i może powiedzieć coś o zużywaniu się tych zaczepów.

Fajną sprawą jest osłona, której dolna część jest elastyczna, pozwala na odgięcie i "przewietrzenie" pasażera, np. gdy zaczyna przysypiać, a chcemy już dojechać do domu. Nie wyobrażam sobie jazdy ze śpiącym dzieckiem w foteliku, tu kolejny punkt na rzecz przyczepki rowerowej.
W tym modelu brakowało mi jakiegoś nieco większego podparcia, które pozwalało by ustawić tam np. kubek z jakimiś przekąskami czy coś, na pewno można to sobie jakoś dorobić. Nie wiem czy istnieją inne modele, które taki mają w standardzie. W każdym razie, atrapa kierownicy rowerowej dla dziecka jest fajna, dzieciak chętnie nas naśladuje w kierowaniu rowerem.


Ogólnym mankamentem fotelików przednich jest ich nośność, dlatego nadają się tylko dla małych dzieci. Od okresu, kiedy zaczną samodzielnie siedzieć do czasu osiągnięcia odpowiedniej wagi. Producent podaje, że ten fotelik Bobike Mini City nadaje się dla dzieci do trzech lat, ale jednocześnie ma ograniczenie 15 kg, granicy do której my niebezpiecznie szybko się zbliżamy (w chwili testów pasażer miał 12 miesięcy). To główna przyczyna, dla której ten model dla nas odpada, jest już chyba za późno na taki zakup, zwłaszcza że w okresie jesienno-zimowym przyczepka jest bezkonkurencyjna w stosunku do każdego fotelika. Mimo, że można użyć peleryny czy płaszcza dla dziecka, w przypadku przedniego fotelika odpada użycie peleryny dla siebie, co jest poważną niedogodnością. Będziemy szukać pewnie siedzenia przedniego z większą nośnością, z tego co wiem, trudno chyba o przedni fotelik dla dzieci cięższych niż 15 kg, dla starszych pozostaje chyba tylko siedzenie z tyłu, przyczepka, albo własny rower na holu.

Póki co, traktujemy przedni fotelik bardziej jako fajny gadżet do rozrywki i rekreacji, niż coś co może nam służyć jako podstawowy transport dziecka w mieście. Tu kolejny ukłon w stronę wypożyczalni takiego sprzętu, zdecydowanie lepiej go wypożyczyć na wycieczkę (frajda gwarantowana) niż kupować własny, choć cena nie jest wysoka. Za ten model zapłacimy około 300 zł (bez osłony), co wydaje mi się przyzwoita ceną w stosunku do jakości, jeśli ktoś chciałby nabyć taki na cały sezon. Niestety uznaję to jednak za gadżet sezonowy, z racji wad z ochroną przed warunkami atmosferycznymi wspomnianymi wcześniej. Choć widuję sporo całorocznych fotelikowców (tu choćby jeden przykład), pozostaję przyczepkowym konserwatystą.

Liczę, że znajdzie się kilka osób, które uzupełnią te fotelikowe refleksje o własne doświadczenia.

Za udostępnienie sprzętu do testów dziękujemy krakowskiej wypożyczalni Actiff, która ma bogatą oferte sprzętu turystycznego dla dzieci, m. in. inne modele fotelików, przyczepki, hole i nosidła.

12 komentarzy:

  1. A co powiecie na amazone produkt sparty? http://wwww.katalogrowerowy.pl/userdata/foto/large/4397.jpg
    Bark ograniczenia masy, dodatkowe siodełko "zintegrowane" z ramą ale gabaryty pasażerów w końcu przeszkadzać zaczną. No i raczej "świerzy narybek" nie nadaje się do przewozu z racji braku pasów. Osobiście korzystamy, pasażerka 3,5l z fotelika montowanego z tyłu ale niebawem chciał bym przejść do korzystania z w/w roweru, gdyby nie ta cena :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam fotelik na tył i świetnie sprawdza się w deszczu - trzeba miec tylko 2 peleryny. O dziwo jak pada to mojej córce bardziej podoba się jazda w foteliku :)
    Podobnie jak dziecko śpi to mam fotelik który ma pochylne oparcie.
    Co do całoroczności to i tak i nie. Ja bym nie jeździł w foteliku cały rok, dlatego że boję się wywrotki na lodzie.
    Jeśli DDR będą utrzymane zimą odpowiednio to i fotelik będzie całoroczny, w przeciwnym razie zima dla mnie odpada

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny post :) ja jeszcze dzięki bogu nie musze mysleć o foteliku dla dziecka hyhy , ze swojej strony zapraszam na http://www.zzolwiemposwiecie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. WeeRide Kangaroo (montowany między siedzeniem a kierownicą) ma nośność do 18kg. To tylko 3 kg więcej ale wziąwszy pod uwagę fakt, że po pierwszym roku życia dziecko przestaje tak szybko przybierać na wadze:) mamy trochę więcej czasu w zapasie. Fotelik również na prawdę godny polecenia, sprawia frajdę dziecku i rodzicom. Testujemy często osobiście:) i wszyscy klienci naszej wypozyczalni byli z niego zadowoleni, a taka zgodnośc nie zdarza się już np przy przyczepkach
    Dziekujemy za ten test; czekaliśmy na jego wyniki zaintrygowani jakie będą Wasze wrażenia.
    Pozdrawiamy z Wrocławia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My posiadamy dwa foteliki montowane z przodu roweru: WeeRide Kangaroo oraz Hamax. W odróżnieniu do prezentowanego w powyższym artykuje fotelika, nasze nie są mocowane do kierownicy ale do główki ramy (Hamax) lub na specjalnej poprzeczce rozpiętej między główką ramy a siodełkiem (WeeRide Kangaroo ) a więc są nieruchome - to poprawia moim zdaniem stabilność. Hamax jest nieco większy, za to "tonaż" ma do 15kg jak większość tego typu fotelików, WeeRide jest teoretycznie ograniczony do 18kg. Przyznam się, że w obu fotelikach przewozilismy dzieci ważące niego ponad 20kg i nic się nie działo. Są naprawdę solidnie wykonane. W ocenie mojej (i mojej żony :) ) tego typu fotelik sprawia, że rower jest lepiej wyważony podczas przewożenia dziecka niż ma to miejsce w przypadku stosowania tylnego fotelika. Ponadto - i to nawet ważniejsze chyba - mam cały czas kontakt z dzieckiem, które znajduje się między moimi ramionami i doskonale widzi wszystko dookoła a nie tylko d..olną część moich pleców ;) Jeśli chodzi o przewożenie śpiącego dziecka to zdecydowanie lepszy jest WeeRide bo posiada "pulpit/poduszkę", na której dziecko może po prostu położyć głowę. Z praktyki wielokilometrowej stwierdzam, że jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Prezentowane w artykule osłony, moim zdaniem, nie są konieczne a jedynie dodają przed moim nosem krawędź, w którą mogę udeżyć nosem :/ ale może ktoś lubi taki bajer

      Usuń
  5. Mnie tata woził w wiklinowym koszyku z przodu i też było fajnie ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. My pewnie pozostaniemy przyczepkowymi konserwatystami, choć do jazdy po mieście fotelik byłby z pewnością wielokrotnie wygodniejszy.
    Co do jazdy w terenie... my nie znaleźliśmy jeszcze drogi, w którą z przyczepą nie dałoby się wjechać, a uwierzcie pokonaliśmy wiele dróg w terenie, w poważnym terenie też:) [swoją drogą, przez to niektórzy nie lubią w nami jeździć;]
    http://kajtostany.peron4.pl/2013/07/10/beskid-niski-rowerom-bliski/

    OdpowiedzUsuń
  7. i jaki w końcu fotelik wybraliście?
    i druga sprawa- jaka jest Twoja opinia o kasku dla dziecka przewożonego w foteliku. Może masz jakieś rozeznanie w tym temacie również u innych rowerowych rodziców?

    OdpowiedzUsuń
  8. Może to truizm, ale jeżdżąc z dziećmi czwarty sezon wiem, że za bezpieczeństwo odpowiedzialny jestem ja i mój zdrowy rozsądek, a nie fotelik. A przedni Weeride spowodował, że dzieci mają dużo większą radość ze wspólnego rowerowania, co przełożyło się u starszej już na chęć do wycieczek we własnym bolidzie Puky :) No i jak dziecko Wam zacznie mówić, to nie do przecenienia są rozmowy, które przez małą odległość od siebie są możliwe. A fotelik z tyłu... hm, jak na wakacjach wypożyczyłem, to na trasie Jastarnia -> Puck chyba 20 razy się obróciłem żeby sprawdzić czy ona tam na pewno jest. No i brak możliwości rozmowy...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dwa lata wożę swoją latorośl w przednim foteliku (mam model z Decathlona) - rewelacja. Teraz młody ma 3 lata i dobija do 15kg - nie wiem jak przyjmie zmianę fotelika na 'tylny'. Skończy się gilgotanie, rozmowy o życiu itp.

    UWAGA - gdy dziecko siedzi w foteliku nie puszczajcie roweru ani na chwilę! Piszecie w poście że próbowaliście opierać rower na nóżce - dziecko łatwo może zaburzyć równowagę takiej konstrukcji i wylądować na ziemi!

    ... no i nie wsiadamy na rower bez kasku...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem dużym fanem tego fotelika i jeśli chodzi o przednią szybę, to dla mojej córki sprawdza się znakomicie, a pozycja na moim rowerze nie powoduje ryzyka dostania w zęby. Zapraszam do lektury mojego testu.

    OdpowiedzUsuń
  11. eh...ja pamiętam takie wiklinowe foteliki...ciekawe...ile dzieci z nich wypadło w czasie jazdy...

    OdpowiedzUsuń