poniedziałek, 9 września 2013

Męska pocztówka z Paryża

Mimo, że nasza wyprawa do Francji dobiegła już końca i chłodzimy się już w Polsce, z relacjami jesteśmy dopiero na etapie dojazdowych przesiadek kolejowych. Druga taką przesiadkę zaliczyliśmy w Paryżu, gdzie mieliśmy okazję trochę pojeździć. Jako, że zabytki i miejsca turystyczne mało nas w tym wypadku interesowały, skupiliśmy się na rowerzystach i odpoczynku w parkach ze znajomymi.

Uderzyła nas głownie obecność wielu paryskich elegancików na rowerach (dominują maszyny z miejskiej wypożyczalni Velib). Aby przygotować dla Was obszerną galerię dostojnych mężczyzn na jednośladach, wprost kwintesencję nurtu cycle chic, wystarczyło przystanąć na kilka minut przy ruchliwym skrzyżowaniu na Bulwarze Saint-Michel. W Krakowie trudno zebrać taki materiał nawet w ciągu roku, zdecydowanie łatwiej o piękne kobiety na rowerach niż o męską rowerową elegancję. Łatwość łowów cajkelszykowych w Paryżu najlepiej obrazuje zdjęcie otwierające ten wpis. Zastanawiamy się nad przyczynami nadreprezentacji szykownych kobiet na rowerach w naszym kraju. Pewnie nie bez znaczenia jest większe zachłyśnięcie się motoryzacją przez panów z naszego kraju oraz to, że nad Wisłą mężczyźni znacznie mniej przywiązują wagę do swojego wyglądu. A specyfika jazdy po Paryżu, o której przy okazji kilka słów, też dokłada swoje.


Jazda po Paryżu, to doświadczenie zupełnie odmienne od tego ze stolicy Niemiec. Mimo tego, że w zasadzie wszędzie są wytyczone trasy dla rowerzystów, głównie po buspasach, dostępnych też dla taksówek i skuterów (nie wiem czy legalnie) lub wyznaczonych przy krawędzi odizolowanych wysokim krawężnikiem pasach dedykowanych, jazda po stolicy Francji to trochę hard core. Trzeba przywyknąć do trzymania się w tym pędzie skuterów, taksówek i autobusów i cały czas mieć zmysły na pełnych obrotach. Tu nikt nie zwraca uwagi na nikogo, wszyscy staraja się wepchnąć jak najszybciej na swój tor i nigdy nie wiadomo czy z prawej nie zacznie nas wyprzedzać skuter, albo jakiś pieszy nie rzuci się do abordażu na druga stronę ulicy na czerwonym świetle. Autobusy też specjalnie się nie pieszczą z innymi użytkownikami jezdni. Całość składa się na wrażenie komunikacyjnego chaosu, ale mimo wszystko zapewnia możliwość sprawnego przemieszczania się. Trzeba się tylko trochę przełamać i przywyknąć do takiego rytmu jazdy.






W Paryżu jeździ się szybko, czy zatem ten pan się nie poci? A może w pracy ma prysznic a w torbie drugi garnitur na zmianę?


Charakterystyczne paryskie pasy na jezdni prowadzą ruch rowerowy przez skrzyżowania.



Jesteśmy ciekawi waszych opinii na temat niedostatku męskiej elegancji rowerowej w Polsce?  

7 komentarzy:

  1. Za 10 dni jadę do Paryża i mam zamiar poruszać się po centrum Velibem właśnie. Zobaczymy, jak to będzie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weź dobrze zaopatrzoną kartę kredytową, bo z tego co pamiętam, przy wypozyczaniu blokują na niej chyba 200 euro. chyba, że się coś zmieniło w tym systemie, bo ostatnio korzystałem z niego dobrych kilka lat temu.

      Usuń
  2. Czemu męska elegancja tylko i wyłącznie musi być kojarzona z gajerami i śledziami? Czy męski rowerowy szyk to też tylko "wykrochmalone" kołnierzyki?

    OdpowiedzUsuń
  3. zapraszam do Amsterdamu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może ci panowie jeżdżą na krótkie dystanse, stąd i się nie obawiają upocenia. ;-) A wiadomo, że rowerem szybciej, niż pieszo, na niedużą odległość także szybciej niż metrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowery z wypożyczalni wskazują na raczej krótkie

      Usuń