sobota, 27 lipca 2013

Rowerzysto, oświetl się! Zwłaszcza w ciemności!

Letnie, ciepłe i długie wieczory sprzyjają wieczornym przejażdżkom. Niestety wielu amatorów takich zabaw zapomina o oświetleniu roweru, stąd taki banalny tytuł i mój mały apel do cichociemnych. Zakładam, że niewielu czytelników tego bloga potrzebuje takiego apelu, z pewnością mam do czynienia ze światłymi ludźmi. Może jednak przekażecie kilka moich słów znajomym znajomych i apel dotrze do tych osób, które ostatnio straszyły mnie w ciemności na bulwarach wiślanych.


Jeszcze raz o tym czemu zebrało mi się na taki apel. Otóż miałem ostatnio wątpliwą przyjemność przejażdżki bulwarami po zmroku. Na bulwarach bywam rzadko, a w pełni sezonu rekreacyjnego, to chyba jeszcze nie byłem. Zazwyczaj unikam tłumów, bulwarami, ścieżką tyniecką itp lubię jeździć w porach, kiedy mało kto tam zagląda, np. zimą. Odsetek nieoświetlonych rowerzystów, prujących beztrosko przed siebie, nieco mnie przeraził. Z racji przerażenia, mogę nieco wyolbrzymiać, ale szacuję, że połowa z mijanych cyklistów, to radośni rycerze ciemności. Na ulicach, gdzie nie dominują rowerzyści rekreacyjni, skala nieoświetlonych wydaje się być znacznie mniejsza. Zresztą na ulicach miejskich tak bardzo mi to nie przeszkadza, bo zazwyczaj jest widno, są latarnie, wystawy i inne źródła światła. Statystyki wypadków również potwierdzają, że brak oświetlenia nie ma też jakiegoś wielkiego znaczenia dla bezpieczeństwa.

Uwaga apel do nieoświetlonych


Nie macie oświetlenia na jasnych ulicach, wasza sprawa, nic mi do tego. Oczywiście nie zachęcam do ciemnej jazdy, ani jej nie popieram, jednak nie robi mi to wielkiej różnicy. Co innego jednak jeśli chodzi o miejsca takie jak bulwary, gdzie jest duży ruch rowerowy, nie ma wielu źródeł światła, jest wąsko. Jazda bez oświetlenia w takich warunkach, to czysty egoizm, brak wyobraźni i totalny wyraz braku szacunku dla innych rowerzystów! Rozumiem, że macie sowi wzrok, widzicie wszystko doskonale, do tego posialiście umiejętność echolokacji w ciemności, ale to nie zmienia faktu, że ja was nie widzę!
Na bulwarach swoją cegiełkę dokładają też rolkarze, którzy nie dość, że niewidoczni, to jeszcze jeżdżący po dość nieprzewidywalnych torach, co składa się na mieszankę wybuchową. Nie wiem czy zdarzają się jakieś wypadki spowodowane ciemnymi rowerzystami i rolkarzami na bulwarach, prawdopodobnie rzadko, jednak komfort jazdy znacznie spada i to główny powód mojego apelu.

Pobieżna analiza zjawiska pozwoliła mi stworzyć obraz przeciętnego rycerza ciemności, oczywiście to zupełnie subiektywne odczucie, są różne przypadki. Niestety według mnie statystycznie najczęstszy obraz nieoświetlonego, to taki typowy niedzielny rowerzysta, co "wyszedł na rower". Częściej mężczyzna niż kobieta, stąd taka forma tytułu apelu. Zazwyczaj na jakimś rowerze górskim lub crossowym, w stroju raczej sportowym (nie kolarskim), często uzbrojony w kask (może stąd pewność siebie i poczucie niezniszczalności w ciemnościach?). Takich rowerzystów też wielu jeździ na Błoniach, tam jednak jest dość widno i nie drażnią mnie aż tak bardzo, niech sobie kręcą kółka w spokoju, po zakończonym treningu pewni spakują rower w samochód, toteż oświetlenie to dla nich rzecz nieistotna.


Tu mógłbym wstawić zdjęcie jakieś typowego nieoświetlonego rowerzysty, ale nie byłby widoczny, więc jest widoczek z ostatniej wieczornej przejażdżki.
Jeśli macie znajomych, bo jak wspomniałem na początku, sądzę, że problem nie dotyczy stałych czytelników bloga, przekażcie im przypomnienie o tym, że oświetlenie jest potrzebne. Jeśli nawet nie dla nich, to przez szacunek dla innych użytkowników dróg, którzy słabo stoją z echolokacją i nie rozwinęli jeszcze tej umiejętności. Ja nie rozwinąłem i póki co, w letnie wieczory będę się trzymał z daleka od miejsc obleganych przez licznie "wychodzących na rower".

Miłego świetlnego rowerowania ;-)

15 komentarzy:

  1. Jezeli autor wpisu nie jest pewien, ze widzi to moze powinien udac sie do okulisty? Mozna tez zostac pieszym jezeli ktos nie czuje, ze zdrowie pozwala mu na jazde rowerem.

    Bulwary sa w znacznej czesci oswietlone i nie potrzeba tam swiatel, szczegolnie u rolkarzy, ktorzy jezdza NIEPOROWNYWALNIE wolniej niz rowerzysci i do tego maja prawa jak piesi! Dlatego rolkarz nie powinien miec oswietlenia - co bedzie nastepne? Koniecznosc oswietlenia pieszych? Moze zrobimy tak ze po zmroku kazdy musi miec latarke i swiecic przed siebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rolkarze mają prawa, ale i obowiązki jak piesi. Czyli np. zakaz jazdy po drogach rowerowych. Sorry.

      Usuń
    2. No tak - i nie jezdza po nich, a autor tutaj narzeka na rolkarzy na bulwarach gdzie WIEKSZOSC ASFALTU TO CHODNIK! a nie droga dla rowerow sorry! Na bulwarach znacznie czesciej jest problem z rowerzystami na chodniku niz pieszymi na ddr.

      Usuń
    3. Odcinek od Kładki Bernatka do Mostu Grunwaldzkiego nie jest oświetlony, a przez całą długość jest tam dzielona DDR z chodnikiem. Jeżdżenie tam bez świateł to głupota. A zdarzają się tacy, mądrzy, którzy bez świateł jeżdżą przez Skałki... Z tego powodu w nocy wybieram dłuższą trasę przez Kobierzyńską, bo zwyczajnie się boję, że wpadnę na jakiegoś kretyna w tych egipskich ciemnościach.

      A już najbardziej mnie dobijają rowerzyści ubrani na czarno, na czarnych rowerach bez świateł, jeżdżący po chodnikach na starym Ruczaju (w tej okolicy latarnie są bardzo kiepskie). No ludzie.

      Nie mam nic do rolkarzy, ale to nie są pojazdy - więc bez świateł, pewnie, ale sio z drogi rowerowej.

      Usuń
    4. Kładka-Grunwaldzki to tam jeszcze coś widać, gorzej od Galerii Kazimierz do stopnia Dąbie - tam to dopiero jest ciemno jak w pupie, zwłaszcza na drodze rowerowe (bo na chodniku idącym nad samą Wisłą jeszcze coś tam widać).

      I to właśnie tam, właśnie na drodze rowerowej, również zdarza mi się spotykać radosnych rolkarzy i cyklistów.

      Nie obarczał bym może rolkarzy obowiązkiem oświetlenia, ale na pewno zwróciłbym im uwagę, by się nie plątali po drodze rowerowej.

      Jakiś czas temu jechałem tamtym ciemnym odcinkiem. Nagle miałem wątpliwą przyjemność nagłego hamowania przed beztrosko spacerujących sobie środkiem ciemnej drogi rower... dwóch strażników miejskich z psem :]. Brawo panowie!


      Do Anonimowego pana co to napisał szorstki negatywny komentarz: autor postu nie piszę, że nie widzi, tylko że nie widzi nieoświetlonych przedmiotów w ciemności. Ja również. Czy autor komentarza widzi w ciemnościach? Świetnie, proponuję zorganizować warsztaty, chętnie wezmę w nich udział.

      Usuń
    5. hoho ktoś tu poczuł się dotknięty

      hi hi

      Usuń
  2. A podpisuje się pod apelem. Nieoświetleni są wszędzie. Straszą nas, straszą siebie, straszą dzieci i starców. A często żałuje, że policja woli zajmować się rowerzystami przejeżdżającymi przez przejście dla pieszych niż jeżdżącymi po nocach bez oświetlenia. No ale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty pewnie jestes uzytkownikiem blachosmroda! Jakim prawem kazesz nekac biednych rowerzystow? MALO JUZ ICH WYZABIJALISCIE swoimi samochodami? Policja powinna pilnowac 1,5 metra chodnika a dopiero potem zajac sie rowerzystami na oswietlonych bulwarach!

      Usuń
    2. Prawad jest taka, że wielkrotnie więcej km robię rowerem niż autem. Generalnie auta używam 1-2 razy w miesiącu. Na codzień poruszam się rowerem.około 40km po trasie i 60 po mieście. i niestety nie nękam "biednych rowerzystów", tylko "biednych idiotów", którzy w środku nocy poza miastem jeżdżą bez oświetlenia. W miejscach słabo oświetlonych jestem w stanie dostrzec takiego delikwenta zaledwie 20m przed sobą. W przypadku jazdy rowerem jestem w stanie wyhamować aby nie wpaść na gościa. W przypadku jazdy samochodem niestety nie. O ile w przypadku oświetlonego miasta jest to ich własny wybór i przejaw kompletnego braku rozumu o tyle jazda w miejscach nieoświetlonych to już kretyni nie dbający o bezpieczeństwo swoje i innych. Statystyki statystykami. Według nich co 3 mieszkaniec ziemi to chińczyk, a jednak niewielu ich w swoim życiu spotkałem. Dlatego nie one powinny być wyznacznikiem czegokolwiek. Dlatego uważam, ze policja powinna "nękać biednych" kretynów bez świateł po zmoroku niż staruszki na pasach dla pieszych.

      Usuń
  3. Jest jeszcze jedna kwestia DOBRZE OŚWIETLONY - bo lampkami z tesco to sobie mozna poswieci przy kapieli zamiast swieczek. Wiekszosc pseudolampek nie widac na drodze , albo widac jak juz stoisz komus na kole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to kwestia wymiany baterii jeśli są stare to lampki słabo świecą. U niektórych wręcz tragicznie, a jeszcze inni dają czadu i oślepiają.

      Usuń
  4. I tam, bez przesady. Jak ktoś już ma cokolwiek świecącego, to go w miarę widać z odległości wystarczająco dużej, by mieć zupełnie wystarczająco dużo czasu na odpowiednią reakcję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie powiem jesteś widoczny jesteś bezpieczny ale oślepianie tymi ledami też nie jest przyjemne ,miga to paskudnie każdy inaczej , więc jak zwykle nie dogodzi nikomu .

    OdpowiedzUsuń
  6. Potwierdzam, oślepianie innych stało się bardzo powszechnym zjawiskiem wśród posiadaczy oświetlenia rowerowego. Lampa przednia powinna oświetlać drogę przed rowerem a nie świecić ludziom po oczach.

    OdpowiedzUsuń
  7. często wracam wieczorem przez ścieżkę do Tyńca - rowerzyści w większości oświetleni, ideału nie ma ale jest coraz lepiej, jednak rolkarze są w 100% nieoświetleni, jeżdżą od lewej do prawej całą szerokością, ci najmniej pojętni jeszcze ze słuchawkami - jechałem ostatnio za jakim idiotą - nic nie słyszy, jedzie całą szerokością i blokuje.

    OdpowiedzUsuń