wtorek, 12 marca 2013

Najlepsze krótkometrażowe filmy rowerowe na VELOBerlin

Nagrody filmowe VELOBerlin są wynikiem współpracy targów rowerowych VELOBerlin oraz Międzynarodowego Festiwalu Filmów Krótkometrażowych Interfilm Berlin. Wspomniane targi odbędą się w Berlinie w dniach 23-24 marca 2013, gdzie zostaną zaprezentowane najlepsze krótkometrażowe filmy rowerowe. Obecnie trwa głosowanie, wybierać można spośród 20 wybranych produkcji (spośród ponad 300 zgłoszonych!). Wszystkie filmy są świetne, niektóre może już znacie, inne będą pewnie zaskoczeniem. Wybrałem spośród tej dwudziestki, moim zdaniem najciekawsze, ale polecam przejrzeć wszystkie i ocenić według własnego uznania. Ciekaw jestem wyników tego konkursu i tego jak będą miały się do moich wyborów.

Usiądźcie wygodnie i podkręćcie głośniki :-)



Pierwszy film, iście wolnorowerowy, 50 sposobów na jazdę bez trzymanki:  "Golden Tree" by Martin Brooks



Kolejny był swego czasu dość popularny na facebooku, więc części czytelników może być znany: Mężczyzna, który żył na rowerze. Guillaume Blanchet zadedykował film swojemu ojcu, który ma 64 lata i 120 przejechanych tysięcy km, ale ciągle jedzie dalej :)



Wrażenie zrobiła też na mnie niezwykła przeróbka klasycznego utworu Kraftwerk - tour de france, zagrana na rowerze szosowym. Na anglojęzycznej wiki przeczytacie historię tego utworu: http://en.wikipedia.org/wiki/Tour_de_France_(song)



Czwarty film to odjazd totalny. Jazda bez trzymanki przy tym to małe piwo. Lesley Slowley jest prawdopodobnie najbardziej znanym rowerzystą w Toronto, ponieważ na swoim rowerze na co dzień jeździ... tyłem. Sam twierdzi, że jazda rowerem jest wolnością, a jazda tyłem jest filozofią.



Poza tym, cała dwudziestka jest świetna, polecam pooglądać i zostawić swoje opinie. Głosowanie trwa do 22 marca. Wszystkei filmy tutaj: http://www.veloberlinfilmaward.com/

Z pewnością fani ostrych kół znajdą tam kilka filmów poświęconych tej tematyce na uwagę zasługuje zwłaszcza Fast Friday, przedstawiający aspekty społeczne roweru w kontekście kryzysu ekonomicznego. Prezentowane przebieżki po Atenach kojarzą mi się z krakowskim night riders.

Podoba mi się też opowieść o 81-letnim riksiarzu z Jawy, kolejny dowód na to, że wiek nie jest przeszkodą w jeździe rowerem, a nawet pracy na rowerze.

Zabawne jest omówienie różnych poziomów posiadania roweru, a jeszcze komiczniejszy jest film Linia - dość abstrakcyjny w fabule i makabryczny w formie. Dołączam na koniec wpisu - uważajcie kiedy przekraczacie białe linie na  drodze ;-)

3 komentarze:

  1. Do tego "line of sight" i ma się ochotę ruszyć na ulice

    OdpowiedzUsuń
  2. Kino offowe dotarło nawet na trasy rowerowe, super :) Brawo dla twórców, oby więcej takich pokazów, również w Polsce!

    OdpowiedzUsuń
  3. :)
    https://www.facebook.com/FestiwalFilmowRowerowych?fref=ts

    OdpowiedzUsuń