niedziela, 17 marca 2013

Gdzie są niedzielni rowerzyści?

Jestem przekonany, że ten weekend był ostatnim, który nosił znamiona zimy. Tym razem na 100% ;) Słońce, śnieg, sucho, pogoda idealna na narty, tfu... na rower! Tylko gdzie są rowerzyści?

Snuliśmy się trochę w poszukiwaniu najlepszej trasy do codziennych tripów, które czekają nas od jutra. 4x7km dziennie, codziennie, każdego dnia znaczy (sam jeszcze w to nie wierzę) to będzie coś, chyba zacznę się pocić aż na tym rowerze ;) W każdym razie będę fit, zgrabny, powabny itp.

Rozpoczęcie takich podróży po nowym terenie w mieście wymaga jednak przygotowania, jeśli chcemy się sprawnie i szybko przemieszczać, zwłaszcza jeśli zamierza się jeździć po mało znanych dzielnicach. Dlatego, żeby uniknąć skakania po krawężnikach i trafiania na zaskakujące jednokierunkowe, postanowiliśmy w weekend opracować i przetestować nowe ścieżki. 
Sukces pełny, udało się wypracować wygodną drogę, która uzyskała certyfikat mama approved. Będziemy się co rano wózkować bezpiecznie rowerem.



Podczas krążenia bulwarami wiślanymi zaskakujące było to, że rowerzystów coś mało. Zawsze w takie niedziele i soboty to są ich tam tłumy, pędzą sobie w różnobarwnych plastikowych kalesonach*, spalają dzielnie tkanki tłuszczowe, a teraz w taki piękny wiosenno-zimowy weekend zniknęli? Biegacze są, spaceorowicze są, nordyccy wolkerzy są, nawet narciarze, a teoretycy cyklizmu gdzie? Halo, wszyscy wyjechali na narty czy co? Jeden z niewielu uśmiechnięty, szusował po ubitym śniegu z biegającą mamą - w młodzieży siła, o!


Za to poza dróżkami rekreacyjnymi nie brakuje tzw. rowerowych kommutersów, tym drobne opady śniegu nie wadzą, a koncepcja stworzona przez teoretyków cyklizmu - sezon rowery - jest nieznana. No niedouczeni jacyś chyba...




Miłego rowerowania ;-)


*plastikowe kalesony - symbol stereotypowego postrzegania roweru, jako służącego wyłącznie rekreacji. Osobiście nie mam nic do plastikowych rajtek, sam czasem je ubieram i doceniam ich zalety. Prześmiewcze użycie tego terminu nie ma na celu personalnego odnoszenia się do osób, które korzystają ze sportowych ubrań rowerowych. Należy podkreślić różne potrzeby rowerzystów w kalesonach i rowerzystów, którym rower służy za środek transportu. Zwłaszcza jeśli mówi się o komunikacji w mieście. Nierozróżnianie różnych oblicz cyklizmu i ich potrzeb jest fatalne w skutkach dla infrastruktury rowerowej, która powstaje w Polsce.

6 komentarzy:

  1. kommuter to nie "tzw" tylko kalka językowa. bo czasem prościej nie tworzyć/szukać polskiego odpowiednika

    OdpowiedzUsuń
  2. tak samo: "mama approved" - brzmi poważniej niż po polsku, tak jak piosenki pop.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie się podoba

      pozdrawiam
      polonista

      Usuń
  3. @Wolny: na Twoich zdjeciach zauwazam dziwny trend kupowania koloru sluchawek pod kolor rowera :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, coś w tym jest :)

      Usuń
    2. A może rower pod słuchawki?

      Usuń