poniedziałek, 25 lutego 2013

10 najczęstszych wymówek dla roweru - na pewno też je już słyszałeś!


Na pewno już nie raz słyszeliście wymówki w stylu: ja rowerem? Mógłbym, jasne, jeździłbym, ale... i tu cała litania: dzieci, zakupy, pocenie się, kondycja, brak ścieżek... można tak w nieskończoność. Wybrałem 10 najczęstszych wymówek, które słyszę od znajomych i rodziny już od lat. 

Zacznijmy zatem punktowanie. 




1. W pracy nie będę miał gdzie się przebrać


Obcisłe gatki zostawmy dla kolarzy i pasjonatów sportu, niech leśne powietrze będzie im aerodynamiczne. Zapewniam, że do zwykłej, miejskiej jazdy rowerem nie jest potrzebny żaden specjalny strój. 

Jeśli chcesz dojeżdżać rowerem kilka kilometrów do pracy, możesz śmiało wskakiwać na rower w tym, co ubierasz zazwyczaj. Serio! Jeśli mi nie wierzysz, że tak można, przejrzyj galerię zdjęć na tym blogu z tagiem cyclechic. Rozejrzyj się wokół siebie, jak ubrani rowerzyści mijają Cię każdego dnia. A potem spróbuj sam!


2. Spocę się, nie mam dostępu do prysznica.


Mit potu, smrodu i prysznica pojawia się zawsze, jak internet długi i szeroki, prawie przy każdym tekście w internecie o dojazdach rowerem.

Co odpowiedzieć na taką wymówkę?

Można podać przykład, np. własny. Spójrz, ja nie mam prysznica w pracy, jeżdżę, nie śmierdzę. Nie zmieniam ubrań (patrz punkt 1).
Jeśli masz wątpliwości czy jadąc wolno rowerem przez kilka kilometrów spocisz się, conajmniej jak kolarze podczas górskich maratonów, zrób prosty eksperyment. Przed rozpoczęciem codziennych dojazdów, wybierz się na kilka przejażdżek na podobnym dystansie do tego, jaki zamierzasz pokonywać. Jeśli nie będziesz się ścigał i zachowasz wolne tempo (takie, żeby nie dostać zadyszki) gwarantuję - nie spocisz się! Rower jest najefektywniejszym sposobem przemieszczania się, biorąc pod uwagę koszty energetyczne i możliwości komunikacyjne (patrz Krzysztof Ernst Fizyka sportu).

3. Jak to będzie wyglądać, kiedy przyjadę rowerem, nie przystoi na moim stanowisku...


Królowej podczas oficjalnych wizyt przystoi, prezydentowi miasta przystoi, a Tobie nie przystoi? Bzdura! Przejrzyj galerię sylwetek rowerzystów, których przestawiamy na blogu - znajdziesz tam ludzi różnych zawodów i na różnych pozycjach. Jeżdżą zarówno w garniturach, jak i w szpilkach.
Rower naprawdę jest pojazdem dla każdego. To nie wstyd poruszać się rowerem po mieście, a wręcz przeciwnie, wyraz większej świadomości w zakresie zrównoważonego rozwoju współczesnych miast i ekologii.
Przede wszystkim rower to najrozsądniejszy i najbardziej optymalny wybór w dzisiejszych czasach.

4. W moim wieku rowerem? 


Rower jest pojazdem dla każdego, niezależnie od wieku! Nawet jeśli dobijecie do setki, możecie jeździć rowerem! Oczywiście w pewnym wieku wskoczenie na rower i kręcenie nagle kilkudziesięciu kilometrów dziennie mogłoby się źle skończyć. Jeśli nie masz najlepszej kondycji, do tego kilka lat na karku i lekką nadwagę, nie ma co rzucać się od razu na głęboką wodę. Warto zacząć stopniowo od krótkich przejażdżek, poprawić swoją kondycję, nabrać pewności siebie, poznać swoje możliwości. Zanim zaczniesz jeździć codziennie, spróbuj potrenować w weekendy. Rower świetnie wpływa na ogólny stan zdrowia, nie obciążą stawów, tak jak np. bieganie. Zapewniam, że zaczynając nawet od najkrótszych przejażdżek, z każdym dniem będzie coraz łatwiej wyjeżdżać dalej i szybciej.


Jest wiele przykładów osób, które mimo podeszłego wieku, a nawet ograniczonej sprawności ruchowej, jeżdżą rowerem (nawet w wieku 90 lat!). Jeżdżą właśnie dlatego, aby odzyskać mobilność, na przykład korzystając z rowerów trójkołowych. Dla osób starszych, dobrym rozwiązaniem są coraz popularniejsze rowery ze wspomnieniem elektrycznym.

Spójrz tylko jak radośnie i rześko jeżdżą babcie i dziadkowie!

5. Nie zrobię zakupów, nie przewiozę moich dokumentów, laptopa.


Rower to wbrew pozorom bardzo ładowna maszyna. Oczywiście, może być nam trudno sobie wyobrazić jazdę z dużymi zakupami oraz rzeczami potrzebnymi do pracy w reklamówkach na kierownicy górala. Jednak rower miejski wystarczy wyposażyć w kilka dodatków, aby pozwalał nam na załadowanie zakupów, laptopa i innych rzeczy. Panie preferują koszyki na kierownicy, proste rozwiązanie pozwalające spakowań duże zakupy. Obowiązkowym elementem roweru do codziennej komunikacji jest też bagażnik. Możemy na nim umieścić kolejny kosz i ewentualnie dopiąć sakwę miejską. Dobra wodoszczelna teczka, pozwoli nam bezpiecznie przewozić dokumenty i laptopa.

Kosz na przednim bagażniku rowerowym pozwala
przewieźć rowerem na prawdę duże rzeczy.
Osoby bardziej wymagające mogą się pokusić nawet o zainstalowanie przedniego bagażnika towarowego, który z naszego jednośladu czyni już prawie półciężarówkę.

Oczywiście, powiecie, że samochód jest bardziej pojemny, ale czy na prawdę każdego dnia potrzebujemy ładowności samochodu?

Jeśli szukasz inspiracji, jak wozić duże rzeczy, przejrzyj wpisy oznaczone właśnie takim tagiem: duże rzeczy na rowerze lub zakupy.

6. To niezdrowe! Miasta są pełne samochodów, a powietrze zanieczyszczone!


Nic bardziej mylnego! Każdy lekarz Wam to powie, że nie ma lepszego sposobu na dbanie o swoją kondycję i zdrowie, jak codzienna dawka aktywności fizycznej. Dojeżdżając codziennie rowerem do pracy czy szkoły, załatwiacie dwie pieczenie przy jednym ogniu, wykorzystując czas podróży na dawkę codziennej aktywności fizycznej. Nawet mimo zanieczyszczeń powietrza, korzyści z jazdy rowerem, zdecydowanie przewyższają negatywny wpływ. Wszystkie znane mi osoby, które jeżdżą rowerem, chorują zdecydowanie mniej, a ewentualne przeziębienia przechodzą łagodniej. Nawet na kobiety w ciąży, rower ma pozytywny wpływ.
Ponadto dowiedziono, że kierowcy samochodów są bardziej narażeni na zanieczyszczenia powietrza niż rowerzyści poruszający się po tych samych trasach. Niemały wpływ na to, ma czas spędzany na drogach (patrz kolejny punkt).
Warto też zauważyć  że jeśli komuś leży na sercu czystość otoczenia, tym bardziej powinien przesiąść się na rower, aby starać się o lepszą jakość życia w mieście dla siebie i swoich bliskich.

7. Nie mam czasu na to, żeby pozwolić sobie na dojazdy rowerem.


Powszechnie rower jest uważany za pojazd powolny. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, nawet mimo nazwy tego bloga! Co prawda, rower nie jest w stanie rozwijać oszałamiających prędkości, w ruchu miejskim mało kto jeździ szybciej niż 20-30 km/h, jednak nie prędkości maksymalne są tu istotne.
Średnia prędkość jazdy samochodem w miastach bardzo często nie przekracza 20 km/h. Podobnie z komunikacją miejską, która nierzadko jeździ jeszcze wolniej. Do tego należy doliczyć czas dojścia na przystanek lub parkowania, a rowerem przemieszczamy się od drzwi do drzwi, co bardzo często stawia go na wygranej pozycji. Wielokrotnie już przeprowadzano testy, w których rower w mieście okazywał się najszybszy i najefektywniejszy.

8. Na mojej trasie nie ma bezpiecznych ścieżek rowerowych.


Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że istnieją alternatywne trasy od tych, które znamy zza szyb samochodu czy autobusu. Odnosimy wrażenie, że w mieście jest mało rowerzystów, a sama jazda jest szalenie niebezpieczna. Wystarczy jednak spróbować, aby się przekonać, że z perspektywy siodełka miasto wygląda inaczej! Rowerzyści często wybierają spokojniejsze ulice, parki, którymi równie sprawnie jak głównymi arteriami można dostać się do celu. Warto zastanowić się chwilę nad mapą, aby opracować dla siebie wygodną i bezpieczną drogę lub poradzić się doświadczonych cyklistów, którzy takie skróty mają w małym palcu. 
W Krakowie istnieje możliwość umówienia się na darmowe indywidualne cyklolekcje dla początkujących. Istnieje też wyszukiwarka tras rowerowych dla Krakowa.

9. Nie mam przechowalni rowerów ani stojaków - ukradną mi rower.


Rower ma to do siebie, że nie potrzebuje wielkich przestrzeni. Mimo tego, że zadaszone parkingi czy dobre stojaki znacząco ułatwiają przechowywanie roweru, można go zaparkować praktycznie wszędzie. Zawsze znajdzie się jakiś słup lub barierka.
Odpowiedniej jakości kłódka oraz przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa, z pewnością skutecznie odstraszy potencjalnych złodziei. 
Należy pamiętać o kilku rzeczach.
1. Kup dobre zapięcie, najlepiej u-lock - nie ma co oszczędzać.
2. Używaj kłodki prawidłowo - najlepiej spiąć ramę i koło do czegoś stabilnego. Zobacz dobre i złe przykłady, a na pewno nie rób tak!
3. Staraj się wybrać miejsce blisko wejścia, ruchliwe, obserwowane przez jakiegoś stróża lub objęte monitoringiem.

W polskich miastach bezpiecznych stojaków ciągle przybywa. Nawet jeśli w celu Twojej podróży nie ma parkingów rowerowych jak w Szwajcarii, na pewno bez problemu znajdziesz sposób na przechowanie roweru, nie jest to aż tak kłopotliwe, jak się wydaje.

10. Wożę dzieci, nie przewiozę ich przecież na rowerze!


Z tą wymówką spotykam się chyba najczęściej  mimo tego, że trafiła na koniec listy. Nie raz już słyszałem  - będziesz miał dzieci to pogadamy. Możemy już gadać ;)
Przykładów, że i z dziećmi też można sobie poradzić, znajdziecie na blogu bez liku. Istnieje wiele praktycznych sposobów na transport dzieci. Te najmniejsze można wozić w przyczepce rowerowej już od pierwszych dni. Są też tacy, którzy niemowlaki wożą na rowerze w nosidle turystycznym. Gdy pociechy zaczynają samodzielnie siedzieć, można korzystać z fotelika mocowanego na bagażniku lub ramie. Dzieciaki, które zaczynają próbować własnych siłach na rowerku, można wziąć na hol. A wszystkie dzieciaki, niezależnie od wieku, można wsadzić do roweru cargo.

Jak widać i z dzieciarnią można sobie poradzić, wystarczy trochę dobrej woli, sprzętu, a czasem pomysłowości. Poprzeglądaj wpisu otagowane jako: dziecidzieci w fotelikachdzieci w przyczepkach, dziecięcy rowerek, dziecko na holu, znajdziesz jeszcze więcej przykładów, że "dasię".



Powyższe zestawienie nie wyczerpuje tematu wszystkich spotykanych wymówek. Na pewno możecie dopisać do tej listy co najmniej drugie tyle, które słyszeliście, prawda? Jestem też ciekaw co odpowiadacie w takich sytuacjach i czy zgadzacie się z powyższymi argumentami?

45 komentarzy:

  1. Ile razy ja słyszałam takie wymówki w momencie jak zachęcałam kogoś do jazdy rowerem do pracy :)Niestety spotkałam się też z krytyką innych rowerzystów, że np. czapka zamiast kasku, torebka zamiast plecaka ( ponoć obijam nią wszystkich dookoła :)) No i że zamiast sportowych butów mam eleganckie i tym samym narażam innych użytkowników ścieżek rowerowych na wypadki :)Ale oczywiście nic sobie z tego nie robię i dziarsko pedałuję do pracy, nie pocąc się wcale, z godnością i gracją :) Najfajniejsze jest to, że pod wielkimi , szklanymi biurowcami widać mnóstwo zaparkowanych rowerów :)Idzie wiosna, zachęcam spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A gówno prawda z tym poceniem. Z takim gwarantowaniem to uważaj, bo się można przejechać. Chciałbym jeździć rowerem do roboty, ile bym kasy oszczędził. Ale się kuźwa nie da, choćbym nie wiem jak wolno jechał, nie wiem jak spokojnie, zawsze po 2-3 km jestem mokry od góry do dołu. Jeżdżę od 4 lat, rekreacyjnie, i tylko tak, bo wtedy to nie problem, że się pocę, ale nie do pracy.

    Kolejny pseudo znawca "wystarczy wolno jechać", pfffff.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za cenną opinię.

      Usuń
    3. Podobnie jak kolega "Anonimowy" nie mogę zgodzić się z opinią, że pot i rower to mit. :) Należę do ludzi którzy pocą się powyżej średniej krajowej. Nie ważne czy przejadę 500m czy 50km będę tak samo spocony, po prostu chyba tak niektórzy mają. :/ Jeżeli chodzi o poruszaną w komentarzach kwestię nieodpowiedniego ubioru, korzystam z bielizny termoaktywnej i ubieram się warstwowo (pozostałe warstwy też termoaktywne). Raczej ubieram się "za chłodno" niż "za ciepło", rowerem dojeżdżam codziennie bez względu na (nie)pogodę.
      Z pozostałymi punktami raczej się zgadzam, dopisałbym kolejny mit-wymówkę (na czasie): ZIMOWE OPONY ;)

      Usuń
    4. @do spoconych Anonimowych

      Skoro już Was tu mamy, to ja chętnie zadam pytanie dodatkowe, bo może faktycznie się mylę i jednak takich potliwych jest dużo w Polsce i nasz kraj po prostu do roweru się nadaje. Jestem ciekaw waszej opinii.

      Powiedzcie mi czy pot zalewa Was jakoś specjalnie tylko na rowerze czy ogólnie się pocicie? Dla mnie osobiście marsz 2-3 km jest o wiele bardziej męczący niż jazda rowerem na tym samym dystansie. Zdaje się, że to naukowo dowiedzione, że rower jest najefektywniejszym środkiem lokomocji. Czy zatem pocicie się tez idąc pieszo? Czy może bardziej?

      Tu dalsze pytanie, czy pocicie się w dusznej komunikacji miejskiej? Nie pocą Wam się plecy w samochodzie? Czy z powodu tej nadmiernej potwliwośći nosicie specjalne termo ciuchy w innych niż rowerowe sytuacjach?

      Jeśli pocicie się tylko na rowerze, to może to po prostu jakaś alergia?

      A może wszyscy się pocimy (w sensie rowerzyści) i śmierdzimy? Swojego potu się nie czuje, więc może ja w pracy błogo i nieświadomie śmierdzę? Ale kurcze mój szef i kilku innych przełożonych też jeżdżą rowerami? NA ich zapach też się uodporniłem? Możliwe...

      I sprawa techniczna Drodzy Anonimowi, wpisujcie proszę chociaż jakieś wymyślone nazwy na potrzeby komentarza, będzie nam łatwiej odnosić się do swoich wypowiedzi.

      Usuń
    5. No i co że się pocisz? Bierzesz podkoszulkę do plecaka, albo zostawiasz ja sobie w pracy. Spocisz się? Oka, Może prysznica nie macie w pracy, ale nie znalazłem jeszcze budynku, gdzie nie można się umyć. Idziecie do ubikacji, i myjecie się pod zlewem. Tak, wiem -> nachlapać można i nóg nie umyjecie... i co z tego? Ale twarz i tors już można. A i tak śmierdzicie tylko pod pachami. No nie wmówicie mi, że tego nie da sie umyć. Zostawiacie w pracy jakiś mały dezodorant i po takiej toalecie, chocbym nie wiem jaki byście śmierdzący pot mieli nikt niczego od was nie poczuje.

      Usuń
    6. Nie tylko na rowerze się człowiek poci, wystarczy się przejść na większym dystansie (>5km) i też człowiek mokry. W autobusach? Pewnie, tylko tam mam ten luksus, że zdejmę sobie kurtkę i po kłopocie - gorzej w lecie wtedy nie ma rady. No ale w lecie to się poce jak dziki knur nawet jak siedzę bez ruchu w cieniu. W samochodzie też, tylko akurat jestem w stanie tak ustawić sobie nawiew i ogrzewanie/klime aby temu zapobiec.

      (ja to ten 1 anonim)

      Usuń
    7. Hmmm... zmieniasz temat, chodzi o to że artykuł nie do końca prawdziwy. Sprawa potu dla niektórych MOŻE BYĆ prawdziwą wymówką. Wprawdzie nadmierne pocenie którego niestety doświadczam nie jest dla mnie problemem, przyzwyczaiłem się że czasami łaże po sklepach z mokrymi na dupie spodniami. Rowerem jeżdżę od 1998 roku, od 2006 roku dojeżdżam rowerem do pracy (bez względu na pory roku czy pogodę), a od końca 2010r jest jedynym środkiem transportu. Roczny przebieg w zależności od miejsca zamieszkania ale poniżej 5k km nie spada. To ostatnie piszę dlatego, bo ostatnio nie doczytałeś że jestem czynnym i do tego spoconym rowerzystą. ja to drugi anonim, i nie wiem jak wpisać pseudonim.

      Usuń
  3. Oj no bez nerwów panie anonimowy. Również uważam, że jadąc wolno człowiek się nie poci. Może warto dopisać do tego jeszcze dwie kwestie: ubiór i sposób transportowania bagażu.

    Jeśli opatulimy się w ciepłą kurtkę i zapniemy pod szyję, to spocimy się nawet stojąc w tramwaju. To, że autor odradza elastyczne gatki nie oznacza, że ubierając się na rower należy zupełnie wyłączyć myślenie.

    Druga sprawa to plecak: założony na plecy bagaż, szczególnie cięższy, zawsze "wspomaga" pocenie się. Lepiej jest więc wziąć torbę na ramię albo wrzucić plecak do koszyka czy też zaopatrzyć się w sakwy.

    Na koniec, żeby nie było żadnych wątpliwości i nieścisłości należy pewnie dodać, że istnieje pewnie jakiś drobny odsetek społeczeństwa, który się poci bardziej niż cała reszta i być może nic się nie da z tym zrobić.

    Pokój i dobro.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgłaszam wątpliwości do dziewiątki. Prawdziwy rowerzysta to taki, któremu przynajmniej raz zajumali rower ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja jestem prawdziwa na 250%, 2 x mi zajumali, a raz nie zdołali przeciąć zabezpieczenia :)

      Usuń
    2. to ja jestem prawdziwa na 250%, 2 x mi zajumali, a raz nie zdołali przeciąć zabezpieczenia :)

      Usuń
  5. AD 1. Jeden deszcz, kałuża, wyprzedzające auto i można wracać do domu przebrać się i po autko. Nawet nie jest potrzebny deszcz-moja droga do pracy prowadzi przez wiecznie usyfione drogi, alternatywne trasy odpadają nadkładanie 10km nie wchodzi w grę.
    AD 2. Żeby się nie spocić musiałbym jechać wolno, więc jak mam dojeżdżać godzinę do pracy wolę jednak pojechać samochodem.
    AD 3. Ty akurat racja, zupełnie nie trafiona wymówka
    AD 4. Nie wypowiem się jestem jeszcze młody.
    AD 5. Do pracy wożę laptopa, dwie skrzynki z narzędziami czasem trafi się drukarka do serwisu.
    AD 6 i AD 8. Kierowcy wyprzedzający na centymetry rowerzystów, trasa przez dwie główne drogi w mieście i ani metra drogi rowerowej.
    AD 7. W sytuacjach awaryjnych potrzebuje mieć możliwość dostania się z jednego miasta do drugiego na 10 minut temu, trasa Gliwice-Ruda Śląska rowerem zajmuje przynajmniej godzinę biorąc pod uwagę sygnalizację i przepisy- dużo za długo.
    AD 9. Stojak na rowery niby jest nawet obok budki z ochroniarzami ale co tu pomogą dwie osoby z grupą inwalidzką(osoby po udarze, głuche, nieme to standard w ochronie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AD1 -> kwestia ubioru. Peleryna przeciwdeszczowa to wydatek 10zł. Spodnie przeciwdeszczowe to 15zł. I to wszystko zakładasz na swoje zwykłe ciuchy robocze. A rowerem nie trzeba jeździć po drogach. Sam jażdże po mieście i po trasie.alternatywa 10km to tylko samochodem. Rowerem nadłożysz góra 2 jadac objazdem. Poszukaj i popatrz. Na pewno cos krótszego się znajdzie.
      AD 2 -> Ja czasem dojeżdżam. I nie narzekam. Warto wyjść czasem pół godzinki wcześniej z domku i pojechać rowerem, niż wstać o tej samej porze, tylko jazdę poprzedzić kawą. A kawe i kanapkę można wziąć ze sobą i skonsumować na miejscu.
      AD 6 i AD 8 -> kolejny mit o śmiertelnym zagrożeniu jakie stwarza wyprzedzający samochód. tarabanisz sie bliżej środka drogi, aby i tak ten z tyłu musiał zmienić pas, aby Cię wyprzedzić. Jeżdżę do pracy drogą przelotową, drogami miejsckimi i jakoś żyje. Czasem biorę hol i dzidzie na przejażdżke i nieżadko muszę jechać ulicą. Dziecko dożyło juz 3-ch lat. Ja też jakoś żyje. A ulicami zrobiłem już kilka tysięcy kilometrów choćby w ubiegłym sezonie.
      AD7 -> rower to tylko alternatywa, a nie niezastąpiony środek transportu. Nie będziesz jechał rowerem 120km do odległego miasta. Od tego masz samochód. Jak musisz jechać szybko za miasto wsiadasz w auto. Tu chodzi jednak o codzienne dojazdy do pracy a nie o awaryjne sytuacje.
      AD9 -> rower przypinasz i idziesz pracować. Złodziej nie będzie ryzykował że kaleki ochraniasz pobije go laską gdy będzie kradł rower. Wybierze rower przypięty do drzewa lub słupa pozostawiony bez ochrony. Podobnie nie będzie ryzykował kraść auto z zamkniętego parkingu nawet bez ochrony. Wybierze auto stojące pod blokiem. Budka z kalekim ochroniarzem skutecznie odstrasza przypadkowego złodzieja.

      Usuń
  6. Wow jak to powiedział Chrystus "niektórym nie dogodzisz" (powiedział w "Życiu Briana:)))
    Co do potliwości - zdradzę Wam sekret - jesteśmy różni - wow:) Nie musicie dziękować, za ten przypływ geniuszu. Powiem więcej, jednym wystarczy dezodorant w kulce, innych kuracja kosmetykami od dermatologa nie wystarczy.

    Do tego malkontenci i wszyscy Ci co szukają dziury w całym, a często nawet nie jeżdżą na rowerze zawsze będą marudzić. Kochane marudy - rower daje też endorfiny jak czekolada i seks, może co poniektórym by się przydało. Taaak i rower i seks i czekolada:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. A.. tak... kochane wymówki. A wymówki sa zazwyczaj brakiem chęci. Jeździć może każdy: bez matury i po studiach, mały i dużo, czarny, biały, żółty i bury, ładny i brzydki, chudy i gruby, stary i młody... Rower nie ma ograniczeń. Ludzie mają ograniczenia. Przy moim doświadczeniu rowerowym znam kilka przykładów na każdą wymówkę. Wiek, bagaż, dystans -> swojego czasu spotykałem 90-letnią kobiete która robiła co dzień rozwalonym gruchotem z wielkim, ciężkim workiem na ramie 20km w jedną stronę. Zanieczyszczenia -> dla jednej trasy autem znajdzie się przynajmniej 5 tras alternatywnych na rower. Autem jeździmy zazwyczaj głównymi drogami. W tym czasie rowerem możemy jechać parkiem, lasem, między blokami, osiedlowymi uliczkami. Czas? Rower w mieście jest jednym z najszybszych pojazdów co wiem z własnego doświadczenia. ITD ITP...

    OdpowiedzUsuń
  8. Super artykuł, w ogóle fajna strona, cieszę się, że na nią natrafiłam :D
    Chętnie pojeździłabym więcej rowerem, jak się przeprowadzę za rok-dwa planuję tak dojeżdżać do kolejki :)
    są jeszcze dwa smutne argumenty przeciw:
    - czasem mieszka się zwyczajnie za daleko, kilka kilometrów można, ale kilkadziesiąt już nie bardzo, a przynajmniej nie codziennie :/
    - nie wyobrażam sobie jazdy gdy jest zimno lub leje, moje zatoki momentalnie zafundowałyby mi koniec wszelkiej aktywności bez całą resztę dnia, chyba że naszprycowałabym się lekami. całe szczęście mam zestaw opasek na głowe, szaliczków i czapeczek bez których nie wychodzę z domu :) ale nie zawsze się sprawdzają.
    Mimo wszystko, zawsze zostają jeszcze wakacyjne i weekendowe wycieczki do lasu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do kolejki najlepszy składak, wtedy nie trzeba mu kupować dodatkowego biletu. Przykłądy takiego transportu łączonego prezentują np. Maciej albo Magda

      Usuń
  9. Rozumiem wszystkie za i przeciw.Sama zaczęłam jeździć do pracy rowerem niedawno. W związku z tym, że jestem panią w średnim wieku i to na dodatek ze sporą nadwagą patrzono na mnie trochę dziwnie, ale gdy okazało się, że daję radę (ja akurat przebieram się w pracy,zawsze w każdym miejscu jest taka możliwość) zmobilizowałam innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! Ja odkąd dojeżdżam dużo dalej z przyczepką, też przebieram się w pracy. Przecież to nie jest żaden problem, wszak wszędzie są łazienki z bieżącą wodą, nie żyjemy na pustyni :) A jak ktoś nie chce to zawsze znajdzie sobie wymówkę :)

      Usuń
  10. Praca, praca... Moja praca (w sądzie - nie, nie jestem prawnikiem, pracuję w dziale gospodarczo - zaopatrzeniowym) często wymaga "wyruszenia w miasto" z jakąś lub po jakąś drobną przesyłkę - fakturę "na wczoraj", ważnym dokumentem wymagającym uzupełnienia podpisu w innym wydziale na drugim końcu miasta czy chociażby po ulubioną kawę prezesa. Mój szef mimo, iż początkowo traktował fakt, że przyjeżdżam rowerem, ze sporym dystansem - czemu się nie dziwię, zaczynałem pracę w styczniu - teraz codziennie ma zestaw misji tylko dla mnie, po prostu wie, że nikt inny szybciej tego nie zrobi. Do tego stopnia, że gdy kilka razy zjawiłem się bez roweru, szlag go trafiał ("... bo jak dam to kierowcy, to on zaraz zacznie wymyślać, że musi po sędziego jechać, akta przewieźć i wogóle za pięć godzin wróci...") Więc jak widać czasem cykloza przydaje się i w pracy. Chyba powinienem wystapić o przyznanie dodatku na amortyzację części...;o)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie dojeżdżam do pracy rowerem, ponieważ nie mam pracy.

    OdpowiedzUsuń
  12. A MensHealth wie, że część tekstów jest żywcem wyciągnięte z gazety?

    OdpowiedzUsuń
  13. To ja dodam jeszcze jedną wymówkę. Koleżanka dobrze po czterdziestce, zmęczona pracami domowymi, "dzieci" samodzielne, postanowiła ruszyć w świat na rowerze. Kupiła rower, znalazła grupę rowerową i naprzód, nieustająco, codziennie a w weekendy na wycieczki z wesołym towarzystwem. Zaproponowała parę razy mężowi, ale ten, leżąc na kanapie przed tv z piwkiem znalazł wymówkę: "a co ja głupi jestem, żeby na rowerze jeździć?" Dwa lata później była po rozwodzie, a dziś ma już za sobą kawał Polski i kilka krajów Europy. Aha, w moim towarzystwie;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. co do potliwości - ja mam taki problem że zaczynam się pocić po przyjechaniu na miejsce: dojeżdżam, zapinam rower, nie czuje się spocony ale czuje że serce jednak bije drobinę mocniej niż przy spacerze, po minucie-dwóch zaczyna mi się robić gotrąco a zaraz potem jesetm cały mokry. korzystam z łazienki żeby się trochę ogarnąć ale jednak jest to trochę krępujące.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny artykuł, musimy jednak zaprotestować przy proponowaniu przewożenia dzieci w nosidle turystycznym! To nie jest bezpieczny sposób i absolutnie nie powinien być propagowany.
    Doskonałe są foteliki i przyczepki rowerowe, co potwierdzają nasi Klienci. Natomiast nosidła turystyczne służa do wędrówek górskich, po lasach, parkach, miastach, plażach itd, ale nie do jazdy z dzieckiem.

    pozdrawiamy
    Wypożyczalnia www.PlanetaRodzina.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Sporo w tym prawdy. Niektórzy jednak naprawdę jadą do pracy daleko, duża drogą gdzie auta gnają ponad 100 i nie kawałka chodnika nawet czy pobocza. Dla mnie to właśnie jest przeszkodą, uwielbiam rower i chętnie bym jeździła nim do pracy, ale nie chcę skończyć jako plama na jezdni.
    Co do pocenia to niestety są ludzie którzy się pocą nawet jak nic nie robią, jest to przypadłość na którą lekarstwa nie ma. To potrafi naprawdę obniżać jakość życia.
    Aczkolwiek rcją jest, że wiele osób w miarę trenowania mniej się poci i po rekreacyjnej jeździe się już nie spoci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do potliwosci i lekarstwa to pozwole sie nie zgodzic, sa naprawde dobre srodki 'antypotliwe' sam sie poce i sprawdzalem kilka, dzialaja, co prawda mam ten komfort ze po 'rowerze' w pracy biore prysznic :)

      Usuń
  17. Czytam Was i mnie bierze. Ludzie poprostu powiedzcie że że wam się nie chce, a nie szukacie dziury w całym. Jeżdzę do roboty 10 km w jedna stronę, codziennie, cały rok, zawsze w pracy mam ubranie na przebranie, całe prócz bielizny i skarpet, rano przed wyjazdem sztyft zapachowy podpaszny, po przyjeździe ręczniczek i dezodorant w spraju i jakoś nikt sie nie narzeka.

    Ja mówię tak: Jak chcesz możesz. A wymówki w buty włożyć. Prawde mówić

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja tam się pocę....ALE:
    - ale mam do pracy 25km w jedną stronę (przez całą Warszawę) i robię to poniżej 1h! ;)
    - ale mam w pracy prysznic więc zajeżdżam 20min wcześniej i po kłopocie!

    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to właśnie jest wyjątkowa, a nie typowa sytuacja. Kto normalny jeździ do pracy 25 km ;D?

      ps.

      ja codziennie robie ponad 30 km w sumie, po 15 km. I jak nie chcę sie spocić to sie nie spocę, zalezy tylko od tego czy się spieszę ;>

      Usuń
  19. Mnie niestety robią się po jeździe na rowerze mokre plamy na spodniach, w których jeżdżę i tych plam nie da się sprać... Dlatego nie ryzykowałabym jazdy w ubraniu, w którym mam później chodzić przez cały dzień. Swoją drogą jest to kłopotliwe, bo wygląda, jakbym nie trzymała moczu...

    OdpowiedzUsuń
  20. Są WYMÓWKI i są POWODY.
    Jak ktoś dojeżdża 30 km do pracy, wozi sprzęty, poci się, albo boi się jechać trasą, po której jadą ciężarówy i nie ma alternatywy- to są powody. (Ja np. panicznie boję się ulic z torami tramwajowymi jak Zwierzyniecka, czy Karmelicka- i nikt mnie do jechania przy tramwaju nie przekona. Mam taką wizję, że tramwaj odcina mi głowę, albo nogę- jest zbyt obrazowa, żeby ją zignorować. hehe Więc jeżdżę dookoła.)
    A jak komuś się nie chce, a mógłby, to używa wymówek.
    Więc nie ma się co denerwować, jeśli masz powód. Nie zawsze się da pojechać rowerem i to powinno być dla wszystkich oczywiste. Rowerowy faszyzm jest równie idiotyczny. ;)
    Wpis ewidentnie punktuje tych, którzy na prawdę by mogli, ale im się nie chce. Nawet spróbować. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten tekst jest o wymówkach, więc nie do konca rozumiem co chcesz przekazać. Oczywista jest różnica między powodami a wymówkami. A mieszanie tu jakichś "faszyzmów" to już blisko bana i usunięcia takich komentarzy.

      Usuń
    2. Poczytałam komentarze i z nich wynikało, że parę osób potraktowało ten tekst jakby wymówki i powody to było to samo, np. kwestię pocenia się. Ponieważ generalnie lista jest fajna, jak się ją luźno potraktuje, to postanowiłam tą różnicę podkreślić, bo zadawało mi się, że nie dla każdego ta różnica jest oczywista. Tyla.
      Sory, za użycie słowa na ef, dodałam obok buźkę z mrugnięciem okiem. To miało podkreślić jedynie to, że autorowi na pewno nie chodzi o zmuszanie ludzi do jazdy na rowerze.
      Rozumiem, że autorem jesteś Ty (?), więc mówiąc w skrócie mój komentarz oznaczał, że się z Tobą zgadzam.

      Jak chcesz, mogę napisać ten sam komentarz, zredagowany, bez kontrowersyjnie użytych słów. :)

      Pozdrawiam, Marysia

      Usuń
    3. Nie no bez przesady, żeby zaraz redagowac i cenzurowac, tylko nie bardzo zrozumiałem, czy wyłuszczanie różnicy między powodami a wymówkami jest dla autora czy dla komentujących ;) Jak slusznie zauważyłaś, kilka osob się niepotrzebnie napina, traktując pewne rzeczy zbyt serio i bez zrozumienia sensu stworzenia tej listy. Może jestem przez to nieco przewrażliwiony, bo kilka komentarzy takich zbyt napiętych zyciem musiałem usunąć (bez żalu) ;D

      Usuń
  21. Rower zakupiony i jazda do pracy :D Zostało tylko zamontowanie koszyka i przemyśleć co założyc na chłodniejszą pogodę... Wymówki mi się skończył, a (nie ubliżając żadnemu jeśli czyta) kierowcy autobusów doprowadzają mnie do szału swą powolna jazdą. Dodać należy, że właśnie zaoszczędziłam jedną wypłatę :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimek pisze dnia 18 grudnia 2013 12:36 tak: "...panicznie boję się ulic z torami tramwajowymi.... Rozumiem ten strach, i traktuję ten problem poważnie. Rozwiązanie jest proste. Anonimek nie wie widocznie, że...

    WYSTARCZY ZAŁOŻYĆ SZEROKIE OPONY!

    Nazywa się toto 'baloon tire' czy jakoś podobnie, ma szerokość 50mm lub 60mm, i jest cudownie lekkie (od 400 gramów, do około 550 gramów). Warunek: oponka musi być markowa, a nie jakaś kilogramowa martwa guma wisząca na haku w supermarku, i czekająca tam na jelenia - nie taka!!!

    Opona balonowa jest elastyczna, połyka więcej nierówności niż najlepsze zawieszenie, jedzie się na tym miękko, nośność balonówy 40-dekowej to jest 130kg (jedno koło, a rower ma dwa), więc nas może wieźć dziesiątki tysięcy kilometrów. Marki czy firmy nie wpisuję - weźcie wagę elektroniczną przenośną, idźcie do najbliższego rowerowego, i tam ZWAŻCIE OPONĘ, jaką wam podsuną. Jak będzie miała choć gram więcej niż 550 - zwrócić z uśmiechem, i powiedzieć: "porządną poproszę". To działa!

    No i, najważniejsze: taka 5-cio czy 6-centymetrowa opona turystyczna umożliwia LŻEJSZĄ JAZDĘ niż te wszystkie cyngle, szosówy i krosówy, jakie napompować trzeba na kamień, aby nie siąść na rafkach. Miejską oponkę BALONOWĄ zakładamy do każdego turystycznego roweru, pompujemy do 1 atmosfery (powaga - tylko najciężsi pompują 2 atm) i cieszymy się lżejszą jazdą, niż dawniej, na starych ciężkich a wpadających w szyny gumach.

    5cm opona przelatuje przez szyny tramwajowe/kolejowe bez problemu. Szczególnie strachliwi zakładają oponkę 6cm. Wtedy do wagi można dołożyć 50g. Czyli max. 600 GRAMÓW, i JAZDA!!! Każdy dobry sklep poradzi Wam, którą założyć, pokaże kto produkuje je, i zamówi je dla Was.

    Ciężki gumiasty prehistoryczny szrot zwracamy sprzedawcy, niech sprowadzi dla nas DOBRE OPONY.

    OdpowiedzUsuń
  23. oj ile się tego słyszy :) nawet w moim domu;p

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja bym chciała ale to fizycznie nie ma szans- do pracy 25 km bardzo ruchliwą trasą i praca stojąca, zmiany 10-cio godzinne. Obawiam się, że po tym nie wróciłabym już do domu. Przeszkodą jest też konieczność znoszenia roweru z czwatego piętra bez windy:P

    OdpowiedzUsuń
  25. bardzo ciekawe opracowanie takich wymówek :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wymówka jest w zasadzie tylko jedna : czy jest bezpieczna trasa?
    Jestem w komfortowej sytuacji : 7km dojazdu do pracy. Z tego 2km przez małe osiedla ze śmiesznym ruchem, 3 km ścieżką rowerową przez park i las i na koniec 2km średnio obłożoną drogą wyjazdową z dzielnicy. O ile pierwsze pięć mogę jechać na śpiocha, o tyle końcówka wymaga skupienia - o wypadek nietrudno. A kierowcy samochodów mają chyba w oku specjalną ślepą plamkę dla rowerzystów.

    Do wyboru miałem jeszcze jedną trasę - droga piątej kolejności odśnieżania z centrum Czeladzi, przez Sosnowiec, na DM w Katowicach. Raz i nigdy więcej. Wąska, dwukierunkowa droga bez pobocza. I ciągły wyścig samochodowy o pole position na światłach.
    Gdybym miał tylko drugą trasę - więcej bym nie pojechał. I tu jestem w stanie zrozumieć każdego kto mówi rowerowi NIE.

    OdpowiedzUsuń