sobota, 19 stycznia 2013

Velostation i velos libres w Genewie

Tak już mam, że zwiedzam bardziej rozwiązania rowerowe niż kościoły, a zamiast fotografować się z zabytkami, łapię krążących wokół cyklistów. Taki już dziwny ze mnie turysta.
Gdy jakiś czas temu przejeżdżałem przez Genewę, moje szybkie zwiedzanie też skoncentrowało się na infrastrukturze rowerowej i użytkownikach jednośladów (ale katedrę i fontannę widziałem! ;])
Pisałem już o pewnym ciekawym rozwiązaniu lewoskrętu, nieopodal głównego dworca kolejowego Cornavin. Dziś trochę więcej po co w tym miejscu w ogóle lewoskręcać. Otóż wspomniany pas prowadzi do parkingu dla 338 rowerów na tyłach dworca, tzw. velostation, który jest jedną z wielu takich stacji w szwajcarskich miastachi. Na stronie projektu jest mapka. Opisane są tam też zasady działania i idee utworzenia sieci tych parkingów (po francusku i niemiecku).
Najważniejszą motywacją budowy sieci przy węzłach komunikacyjnych było zwiększenie bezpieczeństwa rowerów pozostawianych przed dworcami, a tym samym podniesienie atrakcyjności transportu publicznego. Stacja są monitorowane, zadaszone i dozorowane przez pracowników. Stacje same się finansują, koszty utrzymania sieci są pokrywane z opłat abonamentowych. Ceny przechowania rowerów w Genewie wynoszą 1fr/dzień, 5fr/tydzień, 15fr/miesiąc oraz 150fr/rok. Lokalizacje są planowane tak, aby były atrakcyjne dla użytkowników.
Model biznesowy się sprawdza, parkingi same zarabiają na siebie. Inwestycja bardzo dobra, wspierająca komunikację rowerową i publiczną, do tego rentowna. A tymczasem w Krakowie...

Poniżej kilka zdjęć parkingu z różnych stron i o różnych porach.






Zaraz za opisaną stacją znajduje się jeszcze coś ciekawego. Nie mogło ujść mojej uwadze, skoro nazywa się, uwaga - velos libres, czyli wolne rowery :) Ale o wolnych rowerach z Genewy, napiszę na wolnym rowerze w kolejnym odcinku opowieści szwajcarskich...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz