niedziela, 6 stycznia 2013

tradycyjne przeszkody

W Krakowie mieliśmy już w poprzednich latach latarnie na środku ścieżek rowerowych. Jeśli mnie pamięć nie myli, w mijającym roku z taką uliczną lampą można było się spotkać (na szczęście dość krótko, bo szybko ją przesunięto) na wyremontowanym odcinku wzdłuż ul. Wybickiego.

Ale na pewno będzie Wam takie przeszkody łatwiej zaakceptować, a może nawet doceniać ich obecność, gdy dowiecie się, że są one nawiązaniem do krakowskiej tradycji sięgającej przynajmniej początku XX w. Trend ten obecny na krakowskich Plantach widać np. u Wyspiańskiego:

Planty o świcie, Stanisław Wyspiański

Co prawda byłam gotowa uwierzyć, że obraz był efektem wyobraźni artysty (i wzmocnionym odpowiednią ilością pewnego trunku oraz wczesną, a właściwie późną :P porą unieśmiertelnioną w tytule obrazu). Okazało się jednak, że takie latarnie naprawdę istniały, co można zaobserwować na poniższych zdjęciach archiwalnych:






Firmy projektujące i wykonujące ścieżki rowerowe na pewno o tej latarniowej tradycji wiedzą i pojawiające się co jakiś czas przeszkody na ścieżkach rowerowych są nieśmiałą próbą jej przywrócenia i kultywowania. A środowisko rowerowe nie potrafi tego docenić, jak zwykle...

Wygląda też na to, że w Bytomiu również mają podobną tradycję. I w Zielonej Górze i w Rzeszowie. A to pewnie nie wszystkie przykłady :)

Jeśli jednak nie lubicie takich tradycji i mój wpis Was nie przekonał, może chcielibyście włączyć się w działania Stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów, które stara się ratować nasze miasto przed powstawaniem takich infrastrukturalnych bubli i potrzebuje do tego właśnie Nas-rowerzystów!!!

A na sam koniec filmik o tym jakie przeszkody (co prawda bardziej mobilne) można spotkać na ścieżkach rowerowych w Nowym Jorku:



3 komentarze:

  1. Myślę, że to rowerowy odpowiednik progów zwalniających. Taka alternatywa dla ograniczeń prędkości stosowanych w Sopocie: http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Sopot-rowerzysci-beda-musieli-zwolnic-n60695.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja całkiem nie w temacie. Lubię ten właśnie obraz Wyspiańskiego. W Krakowie jest wiele ścieżek rowerowych, porównując tzw. resztę kraju. I krawężniki niskie... No nic... Szerokiej drogi, bez latanii oczywiście, chociaż pod nią czasem najciemniej.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja też nie w temacie - a pamiętasz, że ten właśnie obraz Wyspiańskiego był na banknotach papierowych 10 000 zł (zresztą Wyspiański też był tylko na awersie)? wtedy można było na niego patrzeć częściej i nosić przy sobie :P

      Usuń