sobota, 5 stycznia 2013

Miejscy rowerzyści na zamiejskiej wycieczce

Tysiące kilometrów, piaski, wydmy, jeziora, błota, zjawy, przydrożni bandyci, krew, pot i łzy i święta woda... wszytko to spotkało pewnych miejskich rowerzystów, którzy w minione wakacje ruszyli w ekspedycję z Krakowa do Boruszyna na Plener Podróżniczy im. Kazika Nowaka.

Tak ekstremalnych doznań, jakie spotkały tych śmiałków nie przeżyjecie nawet, gdybyście postanowili rowerem objechać Antarktydę (zimą!). Historia tej niesamowitej wyprawy została uwieczniona na karcie pamięci SD za pomocą matrycy CCD aparatu fotograficznego, a dzięki biegłości obsługi komputera uczestników wyprawy, zmontowana w film dokumentalny.

Kwestia Oscarów w kategoriach montażu, zdjęć, dokumentu i produkcji nieanglojęzycznej to tylko kwestia czasu. Póki co produkcja została nagrodzona  pierwszą nagrodą w konkursie "Boruszyn, doga i ja" na Pierwszym Plenerze Podróżniczym im. Kazika Nowaka.

Oprócz tego, że możecie obejrzeć to arcydzieło filmowego reportażu, mam drugą dobrą wiadomość. Autorzy z Boruszyna do Krakowa przywieźli pamiątkowe, niepowtarzalne szprychówki. Jedną z nich przekazali mi, a ja podstępnie wystawiam ją na aukcję WOŚP. Możecie zatem kupić tę kolekcjonerską perełkę (tu trzeba kliknąć, aby licytować).
Reżyser i montażysta nie mogą obecnie oderwać się o tłumu fanek i wścibskich dziennikarzy, ale tajnymi kontaktami jestem w stanie (oczywiście za dobrą cenę w licytacji) załatwić dla wygranego autograf, a może i nawet możliwość wiezienia ich sprzętu filmowego na kolejnej wyprawie do Boruszyna!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz