niedziela, 30 września 2012

Benedictine Cycle Chic

Mam nadzieję, że miniona słoneczna niedziela, nie będzie, jak śpiewał Fogg, tą ostatnią ;-) 










Miłego rowerowania! ;-)

piątek, 28 września 2012

Masakrycznie tęczowa masa CHOOSE BIKE!

Oni już wybrali !!! A Ty co wybierasz ???










Wybierz rower! Do zobaczenia za miesiąc!



PS1. I na koniec trochę cajkelszyku - gustowny dresik z ogonkiem grrr... miau! Zakręćcie się pozytywnie na kolejny miesiąc! ;-)




PS2

Jeszcze kilka zdjęć na profilu FB KMR!

Panier en osier idéal à vélo!

Wiklinowy koszyk idealny do jesiennej stylizacji rowerowej.



kosz rowerowy kraków

koszyk rowerowy z wiklinywiklinowe koszyki na rower kraków

W Krakowie fajne i niedrogie koszyki wiklinowe na rower odkryliśmy ostatnio na Nowym Kleparzu. Zaopatrzyć się w nie można u sympatycznych dziadków, którzy stacjonują tam w każdy wtorek i piątek. Na pewno ich nie przeoczycie, wypatrujcie sterty wiklinowych koszy (nie tylko na rower), pudeł, krzeseł i czego tylko wiklinowego dusza zapragnie :)

koszyk z wikliny na kierownice roweru

wtorek, 25 września 2012

Tymczasem na Ruczaju

Rzadko wypuszczamy się poza centrum, stąd pewna monotonia w miejscach zdjęć na bloga. Ostatnio jednak trafił się nam wypad na Ruczaj i była okazja do obserwacji tamtejszych rowerzystów, przyznać trzeba dość licznych, co widać po drugim planie niektórych zdjęć. Po strojach widać już jesień, pojawiają się nawet rękawiczki.









niedziela, 23 września 2012

Wolno, słonecznie i rodzinnie

Pierwszy dzień jesieni był idealny na wycieczkę! Tak się zawycieczkowaliśmy, że cycle chic z dziś nie będzie, ale będzie wspomnienie lata. Oby odchodziło bardzo wolno!
Rodzinę ze zdjęcia spotkaliśmy kilka tygodni temu (nie łatwo się domyśleć po strojach), gdy właśnie wracali z niedzielnej wycieczki. Czas wolny z rodziną na rowerze to najlepsza opcja na dzień wolny ;-)


PS

Jeden chłopiec jest pożyczony, ale nie pamiętamy już który ;-)

sobota, 22 września 2012

Sukces Nowej Krupniczej

Od dziś na ul. Krupniczej obowiązuje nowa organizacja ruchu - wreszcie! Zamiast parkujących samochodów pojawiły się parkingi rowerowe oraz przestrzeń dla pieszych, którzy mają na odcinku od ul. Loretańskiej pierwszeństwo w dostępie do jezdni! Gratulacje dla wszystkich, którzy począwszy od zeszłorocznego Park(ing)Day dokładali przez cały rok cegiełki do zmian tego kawałka przestrzeni naszego miasta.
Podczas dzisiejszego podwieczorku jezdnią zawładnęli mieszkańcy i przechodnie! Ulica żyła, było czuć pozytywną atmosferę.
Do tego, aby Krupnicza wyglądała jak ulica marzeń jeszcze długa droga, ale ostatni rok pokazał, że zmiany zainicjowane przez społeczeństwo idą w dobrą stronę i wizja ulic marzeń jest możliwa!


Śmiało mogę powiedzieć, że dziś w trakcie pikniku przez Nową Krupniczą przewinęły się setki (a może tysiące) ludzi, w tym dziesiątki na rowerach. Oczywiście na rowerzystach skupia się nasza fotorelacja, bardziej ogólne zdjęcia będą w galerii na facebooku. Link na końcu wpisu.










Więcej zdjęć --> facebook.

piątek, 21 września 2012

Rowerowej elegancji nie było...

Wybrałem się dzisiaj na obwieszczany wszem i wobec przejazd krakowskich rowerzystów organizowany przez Urząd Miasta Krakowa z okazji Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Najwyżsi urzędnicy z magistratu mieli wspólnie z mieszkańcami przejechać się po Krakowie.

Miasto Królów Polski, tradycja, historia, kultura, prestiż.. wszyscy znamy te szumne hasła, obowiązkowo pisane wielką literą. Skoro wiceprezydent oraz inni najwyżsi włodarze miejscy wsiadają na rowery, żeby pokazać mieszkańcom jazdę najwyższych lotów, to czego powinniśmy się spodziewać? Naiwnie pomyślałem: będzie rowerowy szyk i elegancja! Będą fajne foty, może napiszę coś miłego i ciepłego o krakowskich oficjelach. Skoro politycy takiego miasta jak Kraków jadą na rowerach w blasku fleszy i świetle kamer na pewno zaprezentują się godnie i z klasą. Taaaak... szybko zszedłem na ziemię, gdy lekko spóźniony zajechałem na Plac Wszystkich Świętych. Moim oczom ukazał się peleton kilku osób na rowerach z wypożyczalni, z nieomal większą od samego peletonu obstawą Policji i Straży Miejskiej. Do tego większość okryta odblaskowymi kamizelkami nieśmiertelności. Czyżby uważali jazdę rowerem po mieście za coś tak szalenie niebezpiecznego?

Uszczypnąłem się i rozejrzałem po okolicznych kamienicach, żeby mieć pewność, że nie jestem na jakimś małomiasteczkowym festynie rowerowym, a w sercu prawie milionowego, europejskiego miasta XXI wieku.
Zastanawiałem się czy na tym blogu w ogóle pokazywać panów w kamizelkach odblaskowych, którym wyraźnie na rowerze niewygodnie. Uznajmy jednak, że tylko dla reporterskiej poprawności pokażę Wam jak było.