poniedziałek, 30 lipca 2012

Rowerem wolno jeździć bez trzymanki?

Jazda bez trzymanki jest jedną z tych umiejętności, które staramy się opanować zaraz po tym, jak tylko nauczymy się trzymać pion na dwóch kółkach. Oczywiście drogie dzieci, nie próbujcie robić tego same w domu, ewentualnie pod nadzorem dorosłych i takie tam. Podobnie jak z kontrowersyjnym telefonowaniem, jazda bez trzymanki nie jest dozwolona i ja oczywiście nie polecam trenować na ulicach. Jednak, gdy  spacerowerujemy daleko od ruchu ulicznego*, czemu się nie wyluzować, wyprostować pleców i nie uwolnić chwytów kierownicy? Lubicie?


Miłego rowerowania!

*Podczas robienia tego zdjęcia, nie ucierpiał żaden rowerzysta. Sympatyczna rowerzystka nie wpadła do Wisły, ani nie staranowała matek z dziećmi, tudzież starców, spacerujących bulwarami.

środa, 25 lipca 2012

Z książką na rower? Tak!

Czytanie książki w czasie jazdy byłoby co najmniej trudne. Choć można skorzystać z dobrodziejstw audiobooków i słuchawek. Co jeszcze może mieć ze sobą wspólnego rower i książka? Pokazali nam to bibliotekarze, którzy po raz kolejny zorganizowali akcję Odjazdowy Bibliotekarz. Miało to miejsce 19 maja, a więc już kawałek czasu temu, ale jakoś do tej pory nie zrobiłem relacji z tego wydarzenia. Skutecznie jednak o tym rajdzie przypomniała mi nadchodząca lipcowa masa krytyczna, która poświęcona jest właśnie literaturze. Wspaniała okazja, żeby wspomnieć Odjazdowych Bibliotekarzy i zaprosić ich na masę.

Do samej masy i wydarzeń jej towarzyszących jeszcze w tym wpisie powrócę, na początek bardzo zaległa relacja z rajdu bibliotekarzy w Krakowie.

wtorek, 24 lipca 2012

Rowerowa literatura: przez świat na rowerach w dwa lata. Rok I

Wakacje w pełni, jeśli nie siedzicie jeszcze w rowerowym siodełku daleko od domu, opowieści podróżnicze będą idealną lekturą, by choć trochę odpocząć od codziennej rutyny.
Przez świat na rowerach w dwa lata, rok I są, jak wskazuje tytuł, zapiskami z pierwszego roku podróży Magdy Nitkiewicz i Pawła Opaska, którzy ot tak ruszyli w wyprawę dookoła świata na rowerach, mając niewielkie (prawie żadne) doświadczenie rowerowe i przygotowanie sportowe. Pokazali, że można, że taka podróż jest w zasięgu każdego, kto tylko odważy się spróbować. I to pierwszy powód, dla którego warto sięgnąć po tę książkę. Drugi to fakt, że opisywana wyprawa jest doprawdy imponująca.
Nie jest to świeżynka wydawnicza, ukazała się już druga część tej opowieści, ale o tym później. Wielu moich znajomych już dawno przeczytało tę książkę, wszyscy zachwyceni. Jej zalety opiewali już też blogerzy książkowi.

sobota, 21 lipca 2012

Pytać każdy rowerzysta może.. część 1

Każda szanująca się strona czy blog zazwyczaj ma dział FAKÓW, czyli często zadawanych pytań. Czasem zaglądam do statystyk, żeby sprawdzić z czym Wujek Ge. odsyła na Wolny Rower. Wujaszek potrafi dostarczyć nie lada rozrywki, postanowiłem zatem podzielić się z Wami tym co tam wygrzebuję. Poza tym, skoro ktoś od czasu do czasu trafia tu z nurtującym go problem, czuję się zobowiązany zamieścić, w miarę wiedzy i umiejętności, odpowiedzi, żeby zaspokoić głód wiedzy dorywczych czytelników bloga.
Dziś pierwsze trzy pytania, jak możecie to pomóżcie mi w komentarzach w uzupełnieniu.

Czy można jeździć rowerem w słuchawkach?

Na blogu nie było jeszcze wpisu pt. "Rowerem wolno w słuchawkach", ale w zasadzie czemu nie. Nie ma paragrafu, według którego za jazdę w słuchawkach można karać. Widuję bardzo wiele osób, które umilają sobie muzyką przemieszczanie się rowerem. Do słuchawek wolno też dostarczyć radio lub jakiegoś audiobooka. Pamiętajmy tylko o takiej regulacji głośności, aby nie stracić kontaktu z otoczeniem. Dlatego lepsze chyba będą małe słuchawki douszne niż duże wygłuszające otoczenie.




Naukowo sprawa bezpieczeństwa jazdy ze słuchawkami została omówiona przez Jakuba Przybka na ibikekrakow.pl

Jak pomalować rower? Czym malować rower retro?


Odpowiedź wydaje się prosta - tak jak nam się podoba! Podejrzewam jednak, że wpisując tak, pytający ma na myśli bardziej techniczne aspekty. Zachęcam zatem do przyjrzenia się, jak malowano rowery w MOCAKU. Przy użyciu zwykłych sparayów pokrywano farbą różne części, chaotycznie lub za pomocą szablonów. Trudno mi się wypowiadać na temat trwałości takiego pokrycia, sądzę, że przez co najmniej jeden sezon farba będzie się trzymać nieźle.

Jeśli chcemy zaś odświeżyć swój rower bardziej profesjonalnie, proponuję lakierowanie proszkowe. Przy pomocy tej techniki został pomalowany mój rower widoczny na obrazku obok. Aby pomalować ramę i koła, konieczne jest rozebranie roweru na części pierwsze i dostarczenie ich do lakierni, takiej jak Colorex w Krakowie. Koszt lakierowania jednego elementu wynosi około 90 zł.
Natomiast jeśli nasze manualne zdolności kończą się na sprawnym wiązaniu sznurowadeł, konieczne jest skorzystanie z pomocy profesjonalistów, którzy potrafią złożyć rower z takiej samej liczby części, na jaką go rozkręcili. Polecam fachowców od budowy nietuzinkowych, minimalistycznych rowerów Distanz Bikes, którzy stoją za renowacją mojej kolarzówki Cilo Stratos.
A czym malować rower retro? Retro to chyba pędzlem.. żeby był vintage ;)

Czy wolno jeździć na ramie?


Jeśli pytanie zadamy prawnikowi dowiemy się, że w Polsce na rowerze można przewozić dzieci do lat 7 w specjalnie przystosowanych do tego fotelikach. Transport pasażerów na ramie czy bagażniku jest zabroniony. Prawo jednak swoje, a rzeczywistość i praktyka pokazuje, że jazda na ramie czy bagażniku jest bardzo popularna na całym świecie i jakże przyjemna!



Ciąg dalszy nastąpi wkrótce...

czwartek, 19 lipca 2012

Rowerzystka malarzystka

Mówiłem, że wszystkie te malowane w mocaku cuda będą krążyć niedługo i upiększać ulice. Oto są! Często je widzę, nie zawsze mam akurat aparat. Nie zapamiętałem tylko (a może nie zapytałem) jak malarzystka miała na imię.


wtorek, 17 lipca 2012

Rowerowa literatura: Kraków i okolice

Dziś w serii propozycji dla rowerowych moli książkowych coś bardziej praktycznego: Kraków i okolice - przewodnik na temat wycieczek i tras rowerowych wokół Krakowa autorstwa Michała Franaszka.
Autor tego zestawienia proponuje nam 20 tras, idealnych na wolne, jednodniowe wycieczki wokół Krakowa. Najdłuższe trasy liczą około 60 km, zatem są w zasięgu każdego miejskiego cyklisty, bez większego zacięcia sportowego. W każdym rozdziale poświęconym wycieczce znajdziemy informację o stopniu trudności, dystansie, szacowanym czasie przejazdu oraz mapę z profilem terenu. Mapy są na tyle dokładne, że bez problemu powinniśmy sobie z nimi poradzić w terenie. Szkoda jednak, że nie zostały na nie naniesione szlaki turystyczne, które znacznie ułatwiają orientację w terenie. Doskonałym uzupełnieniem w czasie drogi może być ta mapa okolic Krakowa, która pokrywa się z zakresem tras opisywanych w przewodniku. Dostępna jest też w droższej wersji laminowanej, której używam już od ponad roku i trzyma się świetnie.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Wolny Tour de Pologne

Dziś przez Kraków przejechał ostatni etap Tour de Pologne. Przykre jest to, że rozmowy o tej najbardziej prestiżowej polskiej imprezie sportowej skupiły się głownie wokół "blokady ruchu w mieście". Ja zablokowany się nie czułem ani trochę. Przyjemniej niż zwykle jechało mi się pustymi alejami w okolice Błoń. Komunikacja miejska też miała w miarę dobrze zorganizowane objazdy. Chyba tragedia nikomu się nie stała, jak część ulic została zamknięta na kilka godzin. Dla codziennych kierowców była to doskonała okazja do spróbowania przejażdżki rowerem zamiast autem ;-)

Zmagania kolarzy na ostatnich okrążeniach oglądałem z mostu na Rudawie, gdzie było zdecydowanie luźniej niż przy Błoniach i Rynku.
Na przedostatnim okrążeniu od peletonu oderwała się ruda kolarka na białej damce z wiklinowym koszykiem.


A rozpędzony peleton w tym samym miejscu przemknął chwilę później


Jednocześnie lewą stroną szykowała się do ucieczki kolejna rowerzystka.


Od peletonu oderwali się też ci cykliści, pędząc na ostatniej pętli w kierunku Wieliczki.


Błyskawice i wzmagający się wiatr zapowiadały ulewę, toteż niektórzy kolarze uciekali z trasy wyścigu, aby schronić się przed deszczem.




Przed finiszem zaczęło lać na dobre, ostatnie metry zawodnicy przejechali lawirując między dużymi kroplami deszczu.






Gratuluję wszystkim wolnym kolarzom, którzy przemykali na trasie, wyboru najlepszego w mieście środka lokomocji. Gratuluję też szybkim kolarzom, a w szczególności Michałowi Kwiatkowskiemu z Torunia zajęcia drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej.

niedziela, 15 lipca 2012

Rowerowy szyk w stylu retro

Coraz częściej spotykam na ulicach kilkudziesięcioletnie rowery, często starsze od ich właścicieli. Wygrzebane w piwnicach dziadka lub kupione okazyjnie gdzieś na wsi, a następnie pięknie odrestaurowane. Rowery, które się nie starzeją. Właściciele bardzo chętnie opowiadają mi ich historie, które ja niestety słabo zapamiętuję. Przepraszam zatem za lakoniczne informacje o prezentowanych modelach i proszę o uzupełnienie mnie, jeśli wiecie więcej o starych rowerach. W sieci bardzo trudno dotrzeć do informacji na temat, często nieistniejących już fabryk.

Miejski rower z niemieckiej fabryki Bauer. Seria z pięćdziesiątką oznacza rowery wyprodukowane z okazji 50 rocznicy powstania firmy. Prawdopodobnie rok 1961. Podobno producent dawał 10-letnią gwarancję na te modele.




Ten był chyba brytyjski i na pewno stary, wstyd się przyznać, niestety nie zapamiętałem szczegółów. Ale ta walizka jest urzekająca, prawda?



ROMET Tyler. Made in Poland, model produkowany głownie na eksport. Pochodzi prawdopodobnie z lat siedemdziesiątych, spotkany bez właściciela.



Rower odziedziczony po dziadku. Czechosłowacka ESKA Sport.



Niemiecki Gritzner, 1949 rok.


Sławek z Chrzanowa i jego Ural. Rowery Ural, podobno często mylone są ze znanymi charkowskimi Ukrainami.