piątek, 30 marca 2012

Cztery łapy, dwa kółka!

Gdyby ktoś się jeszcze wahał czy wziąć udział w Wiosennej Masie Krytycznej, np zastanawiając się co  zrobić ze swoim psem, podpowiadam: psy uwielbiają jeździć rowerem! Pakujcie swojego psa w plecak, koszyk, lub po prostu weźcie go na smycz i przybywajcie dziś o 18:00 pod pomnik Adama Mickiewicza. Utopimy Marzannę i przepędzimy zimę na dobre. Nie zapomnijcie, o wiosennym stroju, nagrody od BikeBelle.pl czekają.









Powyższe zdjęcia były robione podczas mas krytycznych w Bydgoszczy i Toruniu, większość pochodzi z galerii Rowerowego Torunia.

poniedziałek, 26 marca 2012

sobota, 24 marca 2012

Dlaczego warto przyjechać na masę krytyczną: argument pierwszy

Dziś na bulwarach wiślanych przekonywaliśmy Was, że piątkowy wieczór 30 marca warto rozpocząć przejazdem z masą krytyczną. Dlaczego? Choćby z tej prostej przyczyny, że wiosną na rowerach jeżdżą najfajniejsze dziewczyny :)












Kolejne argumenty już wkrótce...

piątek, 23 marca 2012

Doświadczajmy życia wolni

Mefistofeles do Fausta:

Jako kawaler się stawiłem
W czerwonym stroju złototkanym,
W płaszczu jedwabiem podszywanym,
Z czapką kogucim piórem zdobną,
Przy długiej i śpiczastej szpadzie
I oto streszczę się w tej radzie:
Abyś też szatę wdział podobną
I na wskroś wolny w swej osnowie,
Doświadczył, co się życiem zowie.






środa, 21 marca 2012

Godzina dla Roweru

Tak minęła wczoraj, organizowana po raz pierwszy w Polsce, Godzina dla Roweru w Krakowie.
Podczas jazdy bujamy się do muzyki reggae zespołu King Dubby z albumu First Dubs.




 A Wy gdzie jeździliście między 18:00 a 19:00?


poniedziałek, 19 marca 2012

O wolnych wędrówkach rowerowych i konkursie podróżniczym

Kiedy zakładałem tego bloga przyświecała mi idea wolnych wędrówek rowerowych, inspirowałem się ruchem The Slow Bicycle Movement (zachęcam do przyłączenia się na FB do grupy wolnych rowerzystów i dzielenia się wrażeniami ze swoich wojaży). Przez wolne wędrówki rozumiem takie, w których najważniejsza jest sama jazda rowerem, nie cel podróży. Może to być codzienna jazda komunikacyjna, do pracy czy szkoły, ale może też być nieskrępowana wycieczka lub wyprawa rowerowa. Nie taka wyprawa, której celem jest zaliczenie dziesiątek miejsc i setek kilometrów dziennie, ale jazda dla przyjemności, dla spotkań z ludźmi, poznania miejsc i kultur.
Jak do tej pory na blogu dominuje tematyka codziennej jazdy miejskiej, niewiele znajdziecie tu do poczytania o podróżach i dłuższych wędrówkach. Być może jednak nadchodzi punkt zwrotny w rozwoju Wolnego Roweru.
Na początek zachęcam do podzielenia się relacjami ze swoich podróży rowerowych z Wojtkiem (taki miły gość, co nawet w Nowy Rok potrafi wjechać na rowerze i ma żyrandol z obręczy rowerowej) w ramach konkursu, który organizuje. Nawet jeśli nie zdobędziecie się na siły, żeby wystartować w rywalizacji, dopingujcie innych podróżników, weźcie udział w głosowaniu na najlepszą relację. Nie będę długo wyjaśniał o co chodzi, najlepiej wyjaśnia to sam autor bloga Fizyk w podróży (pod tym linkiem dowiecie się wszystkiego u źródła):

Podróżujesz? Robisz zdjęcia? A może jeszcze do tego zupełnym przypadkiem posiadłeś umiejętność pisania? I to dobrego! Na pewno tak. A nawet jeśli nie, to i tak opisz swoją wyprawę i zgłoś się do konkursu! Czekają na Ciebie niegasnąca sława i cała masa fantastycznych nagród ufundowanych przez Wydawnictwo Czarne, Wydawnictwo Turystyczne Agencja TD oraz Nasycalnię Marzeń! Przy okazji razem wspomożemy leczenie Dominiki chorej na stwardnienie rozsiane.
Co, gdzie, jak, o czym pisać? 
Na konkurs można zgłaszać relacje z podróży w najrozmaitszej formie. Może to być tekst z kilkoma zdjęciami, może to być fotoreportaż (ale tak powstrzymajcie się do 15 zdjęć, co?), film, nagranie dźwiękowe czy też wszystko to razem zmieszane. Albo i rzeźba z plasteliny czy jakakolwiek inna forma, którą potraficie zainteresować Czytelników. I nie musi być to wyjazd do Konga czy Patagonii. Może być spacer z babcią, ale jak opiszecie to z jajem, to wygrana gwarantowana! Może być mrocznie lub krotochwilnie, lapidarnie albo z opisami przyrody, prozą lub wierszem (choć zaleca się wykazanie związku autora z podmiotem lirycznym). Jednym słowem: rozwiń skrzydła wyobraźni. Pracuj. Realizuj się!




niedziela, 18 marca 2012

2:00:05

Cyframi w tytule autor tego bloga chciał się pochwalić wynikiem pierwszego w swoim życiu półmaratonu. Jak przystało na piewcę wolnej jazdy rowerem, również biegnąc nie spieszyłem się zbytnio. Wynik nie powala, ale pogoda taka piękna, przy trasie tylu eleganckich rowerzystów, kto by tam gonił do mety na złamanie karku w takich warunkach ;)
Od strony rowerowo-fotograficznej trasę IX Krakowskiego Półmaratonu Marzanny zabezpieczała Ewelina, która jest autorką wszystkich dzisiejszych zdjęć (oprócz tego pierwszego zrobionego jeszcze przed startem). Jak widać rowerzyści licznie dopingowali biegaczy na całej trasie, nikt też chyba nie narzekał z powodu blokady popularnych dróg dla rowerów. Widać, że na wielu odcinkach cykliści zgodnie dzielili przestrzeń z maratończykami.

Ta pani na pewno z nikim się dziś nie ściga. Typowy przykład wolnej, dostojnej jazdy.

Jestem pod wrażeniem. Maraton z przyczepką biegowo-rowerową z dziećmi na pokładzie. Jeśli dobrze odczytuję numer startowy, ta ekipa uplasowała się w klasyfikacji końcowej na 28 pozycji z wynikiem 1:23:17. 







Ewelinie bardzo dziękuję za wsparcie i dzisiejsze zdjęcia, które jeszcze się pojawią w kolejnych wpisach.

czwartek, 15 marca 2012

Deszczowe widmo

Tytuł się zdezaktualizował całkowicie. Zdjęcia zostały zrobione wczoraj, a post pisany dziś rano przy silnym słońcu za oknem. Cóż, takie prawo przyrody. W każdym razie wczoraj rowerzyści dodawali koloru deszczowemu otoczeniu.  Poniżej cała paleta barw.
Były kolory jaskrawe, jak światło rozpraszane przez torebkę oraz czapkę, które oceniam na około 610 nm.


Były też bardziej stonowane, ten fiolet to będzie chyba nieco ponad 400 nm. (pozdrawiam koleżankę, która machała łapką mijając mnie ;)) 


 Czerwień jak z lasera He-Ne 632 nm.


Turyści wozili gęsiego żółte (589 nm) akcenty.



Różne kombinacje niebiesko (480 nm) czerwone.






Klasyczna biel, szerokie widmo.


Mała zieleń (trochę za ciemna, ale powiedzmy 532 nm).


A po zmroku jak wiemy wszystkie koty są czarne, ciężko rozpoznać kolory, ale do tych rowerzystek przypisałbym kolor złocisty.