sobota, 10 listopada 2012

Elegancka sakwa miejska dla wybrednego rowerzysty

Od dłuższego już czasu rozglądam się za jakąś sakwą rowerową. W zasadzie nie sakwą, a torbą miejską na rower, bo sakw turystycznych mam w szafie dostatek. Tych najpopularniejszych i chyba najlepszych na polskim rynku, tych co wszyscy polecają na forach, tych swojskich, podlaskich. Świetnie sprawdzają się nie tylko na wyprawach i wycieczkach, ale są też idealne do transportu zakupów. Jak wszyscy na wszystkich forach bajkerskich oczywiście polecam. Jednak do codziennej komunikacji potrzebuje czegoś innego, nie wystarczy pojemny worek na rzeczy. Tu nasz rodzimy producent zawodzi, nie wyszedł jeszcze z ofertą do rowerzystów miejskich. A co do miejskiej sakwy mam szereg innych wymagań.

Po pierwsze muszę spakować wygodnie książki na uczelnię, dokumenty, laptopa oraz trochę papierniczej drobnicy i rzeczy osobistych. Ważne, żeby wszytko miało swoje przegródki, żeby można było w drodze powrotnej dorzucić też jakąś marchewkę czy masło. A jeśli zapomnę o maśle i się stopi, nie chcę, by w torbie utworzyła się papierniczo-elektroniczna-maślana masa.

Nie jest to jedyne wymaganie jakie stawiam miejskiej, męskiej torbie rowerowej. Haki do bagażnika muszą być, a woda podczas jazdy do środka dostać się nie może. Po zdjęciu z roweru sakwa musi zaś zamienić się w wygodną torbę na ramię, a zaczepy nie mogą mnie uwierać w plecy ani nic innego. I najważniejsze, musi to jakoś wyglądać, zarówno na rowerze jak i na moim ramieniu. I tu pojawia się problem. Jest kilka firm zza zachodniej granicy, które tworzą takie rowerowe cuda, wygodne i funkcjonalne. Niestety nie mogę znaleźć czegoś, co zaspokoiłoby mój apatyt na ładną i dobrą torbę rowerową. No dobra coś tam się znajdzie, skórzastego, ale wtedy ta cena.. szkoda gadać. Z kolei te tańsze (200 - 300 zł) i dostępne na polskim rynku po prostu się mi nie podobają. Asortyment męski w tej dziedzinie jest ubogi, niestety. Rowerzystki miejskie mają o niebo lepiej.

Dlaczego opowiadam wam tę historię? Bo dziś widziałem miejską sakwę na rower, która spełnia wszystkie moje warunki. Tak przynajmniej mi się wydało. Rzuciła mi się w oczy, kiedy minął mnie rowerzysta emocjonalnie rozmawiający przez telefon. Nie musicie się oburzać - miał zestaw słuchawkowy ;-)

Ruszyłem za nim wybadać torbę dokładniej, jednak rozmowa była tak emocjonująca (rowerzysta nawet się zatrzymał, aby kontynuować), że wolałem nie czekać na zakończenie i nie zagadywać. Zrobiłem tylko ukradkiem zdjęcie, popatrzyłem i pojechałem w swoją stronę z zamiarem sprawdzenie w internecie producenta.

Sakwa to Vaude Wright Tarp. Zgodnie z przewidywaniem jest to torba na rower, której niewątpliwie szukam. Wizualnie jest do zaakceptowania. Jest wyposażona w odpinany pasek na ramię, posiada zaczepy do bagażnika, które można schować, bezpieczną kieszeń na laptopa oraz wystarczająco pojemną komorę główną (17 l.) i przegródki, chroni przed wodą, mieści teczki w formacie A4, cena też wydaje się akceptowalna. W zależności od źródła waha się na poziomie 80-90 euro. Ma jednak jeden ogromny minus. Nie jest dostępna na rynku. Wydaje się, że producent wycofał już ten model, nie ma w ofercie nic podobnego. Pobieżna analiza mówi, że google nie zna miejsca, gdzie można jeszcze nabyć taki model...

Jak żyć Panie Premierze?


Czy wymagam tak wiele? Zwykła męska sakwa miejska, ot tylko tyle i aż tyle. Może ktoś coś poleci? Albo zna jakieś tajne źródło niepopularnych w Polsce sakw Vaude?



12 komentarzy:

  1. Po co kupować, jak można zrobić samemu? :)
    Ja zrobiłem z używanego skórzanego nesesera otwieranego od góry, dwóch kawałków mosiężnej blachy (skóra jest twarda, ale wymaga wzmocnienia - po obu stronach tylnej ścianki dałem blachę) i dwóch ok. 15cm odcinków mosiężnego płaskownika. Całość złączona na nity zrywalne. Z narzędzi potrzebna jest wiertarka + wiertło 5.5mm, nitownica, młotek, imadło, drobny papier ścierny i rurka/duże wiertło/cokolwiek okrągłego o średnicy ok. 2cm by wygiąć płaskownik w haki.

    Jedna taka sakwa jeździ ze mną od jakichś 3 miesięcy, a drugą zmajstrowałem na początku listopada. Wiszą solidnie na bagażniku. Nie mają paska do przenoszenia, można ew. dorobić. Pojemność - ok. 20l. Spokojnie idzie wieźć w tym zakupy, laptopa, książki itp. Muszę jednak ostrzec zwolenników Kultu Minimalizacji Ciężaru, bo jedna taka sakwa potrafi ważyć 4kg.

    W razie czego postaram się sfotografować i wrzucić gdzieś zdjęcia ze szczegółowym opisem wykonania :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, ale... trzeba mieć ten neseser. A jeśli się nie ma to trudno zrobić samemu. A jak już kupować to wygodnicko wolałbym gotowca ;)
      Chociaż niektórzy robią sami ze starych banerów i plandek, więc można jak się bardzo chce;)
      Mamy jedną bardzo fajną teczkę skórzaną, ale damską. Planujemy przerobić na rowerową, ale chyba zwrócimy się o pomoc do kaletnika, żeby jakoś porządnie haki zamontować.
      Niemniej jednak uwagi o samodzielnym montażu haków bardzo cenne, czekamy na zdjęcia :))

      Usuń
  2. Oj wielka szkoda, trzeba było koniecznie zapytać gdzie, jak, za ile. Szczęśliwemu już posiadaczowi sakwy na pewno było by niezmiernie miło usłyszeć, że ma świetny gust. Niestety tak już jest w tym świecie, że wydaje nam się, że brakuje nam już tylko tej jednej rzeczy do szczęścia i właśnie tej rzeczy nie możemy mieć. Miałem podobny problem ze znalezieniem idealnej sakiewki do biegania aż pewnego dnia ona znalazła mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do transportu większych przedmiotów czy zakupów używam Vaude Aqua Back Plus i jestem bardzo zadowolony, ale na codzień jest ona trochę zbyt duża i mało poręczna.

    Natomiast nie rozstaje się z holenderską torbą New Looxs Postino Office i jestem z niej bardzo zadowolony. Jest to torba, która po ściągnięciu z roweru wygląda jak zwykła torbą na ramię, na haki jest specjalna zamykana na zamek kieszonka. Torba spokojnie mieści A4, lapka itp. A małe zakupy też spokojnie się mieszczą. Jest zrobiona z nieprzemakalnego materiału canvas, jak się ubłoci to wystarczy, że błoto wyschnie i można je strzepnąć :)Co do wyglądu to jest sporo wariantów kolorystycznych więc każdy znajdzie coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. "te tańsze (200 - 300 zł)"

    Powodzi się studentom:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie są właśnie ceny tych "tańszych" męskich toreb na rower. Bo ceny "tych droższych" oscylują wokół liczb czterocyfrowych...

      Usuń
    2. nie kazdy jezdzacy na uczelnie to student :]

      Usuń
  5. Macin, a słyszałeś o postino office od New Looxsa? Nie chcę tu robić po chamsku reklamy, ale wygląda dużo lepiej od tych na zdjęciu i jest o połowę tańsza. Jest też ustrojstwo co się nazywa Charley od Fast Ridera. Jak coś to dawaj znać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słyszałem słyszałem ;) nie chciałem wprost o tym mówić, ale w zasadzie tylko new looks ma na polskim rynku w miarę szeroką ofertę i stosunek jakości/wyglądu do ceny w postino jest kuszący, jednak nie mogę się przekonać do tego modelu... a ten fast rider jakoś taki.. eeee.

      Chciałem zwrócić trochę uwagę, że brakuje jakiegoś polskiego producenta, który miałby dobrą, konkurencyjną cenowo ofertę, tak jak w przypadku sakw turystycznych.

      Usuń
    2. Polscy producenci jeszcze niestety nie dostrzegli tej niszy, więc niestety trzeba wspierać holenderską i niemiecką gospodarkę. A do postino radzę się przekonać a nie będziesz zawiedziony ;)

      Usuń
  6. Spotkałem ostatnio w Rzeszowie na dworcu sympatycznego pana rowerzystę, który w swoim rowerze miał zamontowany ciekawy komplet sakw rowerowych, jak się potem z rozmowy okazało polskiej produkcji (bikepack.pl) i zjeździł w nim Bieszczady i kilka innych gór...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja od paru lat jeżdżę z Ortlieb Office Bag. Co prawda nie ma pokrywy zakrywającej haki (którą ma np. torba Fast Ridera), ale jest na tyle niezniszczalna, że niedługo będę musiał ją wozić na nowym rowerze, bo poprzedni już się rozpada. No i jest na tyle duża, że mieści papiery, komputer, nieprzemakalne spodnie i płaszcz, zestaw naprawczy i jeszcze trochę drobiazgów.

    OdpowiedzUsuń