środa, 14 listopada 2012

Czekać jeszcze wolno... oby nie było trzeba!

Wygrzebałem w telefonie trzy takie czekające zdjęcia, o których sobie przypomniałem przy okazji dzisiejszego zamieszania ze zmianą prawa o ruchu drogowym dotyczącej przejazdów rowerowych...


Przed przejazdem rowerowym wolno czekać, ale nie jest to obowiązkowe. Jeśli mamy pierwszeństwo na danym skrzyżowaniu, zielone światło możemy swobodnie, jak każdy inny pojazd, przez skrzyżowanie przejechać. Niby oczywista rzecz. Jednak nie dla sejmowych "speców od bezpieczeństwa". Dzisiejsza informacja o jutrzejszym spotkaniu sejmowych specjalistów od bezpieczeństwa ruchu drogowego, na którym będą dyskutowane zmiany dotyczące rowerzystów, wywołała internetową burzę we wszystkich portalach rowerowych. Internet grzmi i kipi od oburzenia, nie wiedzieć czemu, "przecież Polska to nie zachód Europy", poprzewracało się w głowach tym rowerzystom, po przejazdach rowerowych chcieliby jeździć bez zatrzymania... Chodźmy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja. Cywilizacja bardziej rozwinięta, w której ludzi już stać na samochody.


Obyśmy tylko już jutro się w tej wymarzonej wschodniej rzeczywistości się nie obudzili...

ps

Uprzedzając możliwe pytania.

Tak. Autor wie, że tylko jedno z tych zdjęć przedstawia przejazd rowerowy. Tak. Autor wie, że przez przejścia dla pieszych przejeżdżać rowerem nie wolno.
Nie. Pani na ostatnim zdjęciu nie przejechała przez pasy na rowerze, zeszła i prowadziła. Tak, autor też był zaskoczony.

[Aktualizacja 14.11, 22:12]

W sieci pojawiła się rozmowa z jedną z autorek projektu zmian wspomnianych przepisów - posłanką, przewodniczącą zespołu do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego Beatą Bublewicz. Szkoda komentować to co "ekspertka" wygaduje... nie odróżnia przejścia dla pieszych od przejazdu dla rowerów, bez ładu i składu mówi coś o "ścieżkach" i pierwszeństwach, których wyraźnie nie rozumie. Poza tym sama sobie zaprzecza opowiadając o rosnącej liczbie wypadków z udziałem rowerzystów na "przejściach", której to liczby sama twierdzi, że nie zna. Ot logika.

Posłuchajcie sami, jacy to eksperci dbają o nasze bezpieczeństwo.



[Aktualizacja 15.11, 11:45]
Szczegóły prawne proponowanych zmian najlepiej omówione na stronach Stowarzyszenia Miasta dla Rowerów i tam też odsyłam zainteresowanych.

6 komentarzy:

  1. Niestety, mimo znanych ( przynajmniej mi) przepisów ruchu drogowego, zawsze zatrzymuję się przed przejazdem ścieżką przez ulicę. Raz, że już potracił mnie samochód w takim miejscu, dwa, że gdybym tego nie robiła, pewnie potrącił by mnie jeszcze kilka razy inny, o ile bym przeżyła. Przepis wydaje się absurdalny i wkurzający i mnie też mocno irytuje, ale co możemy ? Najbardziej denerwuje mnie to, że bezpieczeństwa to nie poprawi, bo świadomość kierowców i często rowerzystów brzydko mówiąc leży i kwiczy. Pozostaje mieć oczy naokoło głowy i być czujnym :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ostrożności nigdy za wiele, ale znacznie łatwiej przejechać jak się ma pierwszeństwo, ale korzysta się z niego ostrożnie, niż jak się go nie ma i trzeba liczyć na zmiłowanie przejeżdżających.

      Swoją drogą nawet przejazd dla rowerzystów innemu przejazdowi dla rowerzystów nierówny: na jednym są światła i kto kiedy ma jechać generalnie wiadomo, chyba że trafimy na jakiegoś socjopatę. Na innym świateł nie ma i zatrzymanie albo zwolnienie mimo że nie obowiązkowe można by zalecić. Sytuacja się zaostrza, kiedy projektant wymyśli jakąś zieleń w pobliżu tego ostatniego albo przystanek i na jezdnię wyjeżdża się zza drzew, krzaków albo ciżby ludzi. No i takie to nomen omen buble usiłowano zamieść pod dywan jednym przepisem.

      Usuń
  2. Mała dygresja: Wszystko fajnie, ale te refleksje cywilizacyjne na temat wschodu i zachodu to mógł Pan sobie podarować. Tym bardziej, że jeśli chodzi o udział rowerów w przestrzeni publicznej wiele państw Azji znacznie przegania Polskę. Z kolei przeciwnicy "kultury rowerowej" w Polsce też nie powołują się na żadną wschodniość, tylko raczej na Postęp, Rozwój, Zachód, których synonimem jest dla nich właśnie auto i gęsta sieć obwodnic i autostrad.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Paweł. Ta dygresja jest jak najbardziej na miejscu. Jest to cytat z pewnego polskiego filmu i odnosi się nie do jakiś państw azji a do ZSSR.A rosja to nie kraj, a stan umysłu jak się mawia.

    Wania

    OdpowiedzUsuń