niedziela, 7 października 2012

... wolno dzikim zwierzęcym rowerem

4 października, w dzień św. Franciszka (patrona zwierząt, ekologii i ekologów) obchodzony jest Światowy Dzień Zwierząt. Właśnie ta data zachęciła mnie do poszukiwań i umieszczenia na blogu wpisu o związkach roweru i fauny (może kiedyś napiszę też coś o florze, bo fauna i flora jakoś tak automatycznie idą w parze :P).

Ciekawe jest to, że motywy, którymi zdobimy rowery oraz dodatki do naszych jednośladów często nawiązują do szeroko rozumianej tematyki zwierzęcej. Pewnie jakiś psycholog miałby tu swoją teorię, która niekoniecznie podobałaby się właścicielom, ale moim zdaniem przenoszenie na inne płaszczyzny, ładnych i znanych wzorów z przyrody, nie ma w sobie nic złego i jest wręcz powszechne w różnych dziedzinach życia. Jak wiadomo Przyroda była pierwsza!



Jeśli chodzi o nazwy marek rowerowych, to pewnie wszyscy kojarzą Gazelle, a mały research w internecie dostarczył innych przykładów np.: Falcon (Sokół) - niestety nie maltański ;),  Flying Pigeon (Latający Gołąb) - idealnie pasujący do przemieszczania się po krakowskim Rynku :P, bardzo egzotyczna Mongoose (Mangusta), mityczny (i w pewnym sensie "cykliczny") Phoenix (Feniks) czy Ibis.

Nie dość, że Gazelle, to jeszcze z niebieskim smokiem (fot. )
Czyżby rzeczywiście dominacja ptaków wśród marek rowerowych, potwierdzała słowa Andy'ego Whartona, które są jednocześnie mottem tego bloga Człowiek na rowerze jest prawie całkiem oderwany od ziemi, właściwie wolny od siły ciążenia i tarcia? Coś w tym musi być!!!

Zwierzęta kojarzone są z cechami charakteru np. waleczny jak lew, sprytny jak lis, mądry jak sowa. Od dawna fauna w najróżniejszych formach, występuje na flagach i herbach. Pewnie m.in. dlatego producenci (nie tylko rowerów) chętnie korzystają z bogactwa świata zwierzęcego oraz konotacji i kontekstów z nim związanych. Stąd w znakach firmowych powszechność lwów, gryfów, orłów itp. nawet jeśli nazwa nie nawiązuje bezpośrednio do zwierzęcia. Tak jest np. z logo polskiego Arkus&Romet, w którym dumnie skacze Pegaz.


Oczywiście rower idealnie nadaje się do przewożenia czy przejażdżek ze zwierzętami, ale to chyba temat na osobny wpis i zdjęcia...

Poniżej jeszcze kilka przykładów rowerów i dodatków, o zwierzęcym wyglądzie lub chociaż wydźwięku:

Kolejna zebra (fot. )
Mityczny wąż Uroboros na austriackim podwórku :P idealny, bo reprezentuje "cykliczność"!

Rower Osioł (źródło: Wolny Rower)
Rower z ostatniego zdjęcia, nazywa się Donkey - ciekawa jestem czy i Wy nazywacie swoje rowery zwierzęcymi imionami? ale to chyba też temat na osobny temat...

5 komentarzy:

  1. ja czesto nazywam rowery wierzchowcami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie rower to rower... czasem jak mnie wkurzy w nim coś to nazywam go po prostu złomem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. no Pegaz to rzeczywiście zwierz :D oblukaj na http://gocycling.pl trochę technicznej nawijki o pegazellach !

    OdpowiedzUsuń