piątek, 21 września 2012

Rowerowej elegancji nie było...

Wybrałem się dzisiaj na obwieszczany wszem i wobec przejazd krakowskich rowerzystów organizowany przez Urząd Miasta Krakowa z okazji Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Najwyżsi urzędnicy z magistratu mieli wspólnie z mieszkańcami przejechać się po Krakowie.

Miasto Królów Polski, tradycja, historia, kultura, prestiż.. wszyscy znamy te szumne hasła, obowiązkowo pisane wielką literą. Skoro wiceprezydent oraz inni najwyżsi włodarze miejscy wsiadają na rowery, żeby pokazać mieszkańcom jazdę najwyższych lotów, to czego powinniśmy się spodziewać? Naiwnie pomyślałem: będzie rowerowy szyk i elegancja! Będą fajne foty, może napiszę coś miłego i ciepłego o krakowskich oficjelach. Skoro politycy takiego miasta jak Kraków jadą na rowerach w blasku fleszy i świetle kamer na pewno zaprezentują się godnie i z klasą. Taaaak... szybko zszedłem na ziemię, gdy lekko spóźniony zajechałem na Plac Wszystkich Świętych. Moim oczom ukazał się peleton kilku osób na rowerach z wypożyczalni, z nieomal większą od samego peletonu obstawą Policji i Straży Miejskiej. Do tego większość okryta odblaskowymi kamizelkami nieśmiertelności. Czyżby uważali jazdę rowerem po mieście za coś tak szalenie niebezpiecznego?

Uszczypnąłem się i rozejrzałem po okolicznych kamienicach, żeby mieć pewność, że nie jestem na jakimś małomiasteczkowym festynie rowerowym, a w sercu prawie milionowego, europejskiego miasta XXI wieku.
Zastanawiałem się czy na tym blogu w ogóle pokazywać panów w kamizelkach odblaskowych, którym wyraźnie na rowerze niewygodnie. Uznajmy jednak, że tylko dla reporterskiej poprawności pokażę Wam jak było.




Należy też odnotować kulisy przygotowań do tego urzędniczego "dnia bez samochodu". Rowery na tę 15 minutową przejażdżkę zostały przywiezione samochodem transportowym pod drzwi magistratu. Nie wnikam już jak "rowerzyści" biorący udział w tej pokazówce dotarli dziś do pracy...


Wygląda na to, że przed naszymi oficjelami jeszcze bardzo długa droga do odkrycia roweru, jako codziennego środka lokomocji, który może konkurować z samochodami. W Danii ministrowie na zaprzysiężenie do królowej przyjeżdżają na rowerach. Naturalnie. Nie na pokaz. U nas przykład płynie, paradoksalnie, z dołu. Dlatego przedstawicieli magistratu zapraszam do zaglądania od czasu na wolny rower, żeby mogli zobaczyć mieszkańców Krakowa, którzy każdego dnia elegancko i szykownie świętują swój dzień bez samochodu.

Przykładem tego, co spodziewałbym się zobaczyć na takiej prezydenckiej paradzie może być postawa redaktora Konrada Myślika, który w garniturze, dostojnie i z klasą, każdego dnia dojeżdża do pracy rowerem.

Patrzcie i uczcie się jak używać roweru!
Warto też podpatrywać, jak jeździ się w innych miastach na świecie: Business Men From All Over the World


8 komentarzy:

  1. Ci urzędnicy musieli palić się w środku ze wstydu. Przecież jazda na rowerze uwłacza godności urzędnika.

    Sama kamizelka to za mało. Widzę, że nie wszyscy mieli kaski.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od razu skojarzył mi się Krakuf... krakuf.grejt.pl ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas pani prezydent pokazowo przejechał jakiś kawałeczek jak uruchamiali rowery miejskie, ale szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, żeby zeszła ze stołka do uciśnionego ludu i wyjechała na rowerze na miasto. Kiedy następne wybory? :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto zauważyć, że zdjęcia są umieszczone niechronologicznie. Prezydent Trzmiel wyjechał w kamizelce, a wrócił już bez. Czyżby było niewygodnie w tym wszechmogącym wynalazku na słoneczne dni ;)?

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz więcej zdjęć z przejazdu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze kilka. a co cię interesuje?

      Usuń
    2. Nie wiem, podeślij co masz

      Usuń
  6. hahaha na rowerach z wypożyczalni w bardziej liczebnej obstawie policji i straży miejskiej haha :D

    OdpowiedzUsuń