środa, 12 września 2012

Kaski i cycle chic wolno pogodzić?

Nosić czy nie nosić, oto jest pytanie. Jednym z aspektów jazdy w hełmie jest tak zwany efekt "kaskowych włosów", który skutecznie skreśla ten gadżet dla miejskich rowerzystów, zwolenników szyku i elegancji na rowerze.
Opinii na temat używania kasków można znaleźć co najmniej tyle ile jest ich rodzajów. Temat obowiązku jazdy w kasku wywołuje zawsze ogromne emocje i długie dyskusje. Moje zdanie na temat kasków jest jednoznaczne - zarezerwujmy ten sposób ochrony dla sportowców, a reszta zjadaczy rowerów niech ma wolność decyzji czy ubrać kaszkiet, kapelusz czy plastikową skorupę. Jednym słowem moja głowa, moja sprawa ;-)
Co zatem z tymi, którzy mimo wolnej jazdy miejskiej, chcą dodatkowo chronić swoją głowę? Jest sposób na połączenie szyku i elegancji na rowerze z możliwością ochrony głowy przed upadkiem? Dwie Szwedki, które w ramach pracy dyplomowej z wzornictwa zaproponowały niewidzialny kask, który można schować pod szalem na szyi. Co o tym myślicie? Przyjmie się? Sensowne przedsięwzięcie? Ja mam mieszane uczucia...


“If people say it’s impossible we have to prove them wrong.”
Design students Anna and Terese took on a giant challenge as an exam project. Something no one had done before. If they could swing it, it would for sure be revolutionary. The bicycle is a tool to change the world. If we use bikes AND travel safe: Life will be better for all.

Szczegóły techniczne bardziej obszernie zostały opisane po polsku na blogu bike for fun: Niewidzialny kask.
Zdjęcie pochodzi ze strony producenta: hovding.com

1 komentarz: