czwartek, 23 sierpnia 2012

Pierwsza Roweresowiczka

O krakowskiej bezobsługowej wypożyczalni rowerów miejskich napisano już w tym roku dostatecznie dużo złych rzeczy. Można powiedzieć, że jest tak źle, że może być już tylko lepiej..
Podobno użytkownicy systemu dostają maile o wznowieniu pracy systemu (jakby ktoś nie wiedział: przez ostatnie dwa miesiące system nie działał). Ja nic nie dostałem, choć jestem zarejestrowanym uczestnikiem. Może ślą tylko do tych, którzy opłacili abonament? Podobno są też jakieś rekompensaty za okres "awarii". Piszę podobno, ponieważ na oficjalnej stronie informacji o tym brak. Tam w ogóle brak aktualnych informacji, do tego po zalogowaniu znaczna część linków i podstron nie działa. Działa tylko strona informująca o możliwości doładowania konta przez Przelew24. Wygląda to jednak na tyle nieprofesjonalnie, że ja na pewno na tej stronie żadnego przelewu nie dokonam.

Dość już narzekania, patrzmy z nadzieją w przyszłość. Rowerzyści potwierdzają szemrane informacje, że rower pożyczyć jednak się da. Wczoraj spotkałem pierwszą Roweresowiczkę z koleżanką.
Dziewczyny opowiedziały mi, że po trzech dniach telefonowania do Roweresu udało im się skorzystać ze stacji przy Placu Wszystkich Świętych. Wcześniej próbowały przy Bagateli. Skorzystały z opcji wypożyczenia bez abonamentu, czyli według informacji na stronie: 2 zł za pierwszą godzinę, 3 za drugą i 4 za każdą kolejną. Rowerzystki zwracały uwagę, że stan techniczny sprzętu pozostawia wiele do życzenia.
Dziewczyny kierowały się w stronę Tyńca, mam nadzieję, że dojechały szczęśliwie i wycieczka się udała.


Może kiedyś napiszę o Roweresie, cytując Andrzeja Grabowskiego: "ja wam mówię jest dobrze, ale nie najgorzej jest", póki co gorzej już chyba nie będzie. Może pewnego dnia będziemy się chwalić licznymi zdjęciami szykownych rowerzystów na miejskich rowerach, tak jak robią to w Warszawie. Oby!

Przeczytaj też porównanie systemu krakowskiego z barcelońskim Bicing.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz