niedziela, 12 sierpnia 2012

Nie chcę być "rowerzystą"

Jakieś skojarzenia ze słowem rowerzysta? Może czyta to ktoś, kto nie używa roweru, lub używa sporadycznie. Jaki pierwszy obraz pojawia się w waszej głowie, gdy słyszycie słowo "rowerzysta"? Pot? Kask? Lykra? Freak sprzętowy, który godzinami opowiada o swojej nowej przerzutce i o 23 gramy lżejszym wkładzie czegoś tam w czymś tam w kole? Pewnie tak, sam często się spotykam z takimi skojarzeniami.

Rowerzysta? Czy człowiek korzystający z roweru, jako z jednego z wielu narzędzi przydatnych w życiu?
Dlatego nie chce być rowerzystą, pomimo tego, że rower jest dla mnie bardzo przydatnym i ważnym przedmiotem w życiu. Jeżdżę rekreacyjnie, turystycznie, nawet sportowo. Zdarza mi się ruszyć w kilkudniową lub kilkutygodniową wyprawę. Przede wszystkim wykorzystuję rower do codziennej jazdy po mieście. Jestem nawet zaangażowany w różne "akcje rowerowe", promocje roweru oraz starania o poprawę infrastruktury rowerowej. Jednak jak często czytam polskie fora rowerowe, opowieści turystyczne "rowerzystów" i słyszę jakie skojarzenia mają przeciętni śmiertelnicy, nie chcę być rowerzystą... Wolę pozostać zwykłym, szarym "użytkownikiem roweru", który nie zna się na sprzęcie, nie ma kasku ani kamizelki odblaskowej, do tego sporadycznie używa licznika, a jednoślad traktuje jak bardzo przydatne narzędzie.

17 komentarzy:

  1. Serce rośnie, jak słyszy się takiego sprzętowego freaka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozwolę sobie zaprotestować :-) wiesz, z rowerzystami jak z kierowcami: im więcej ludzi prowadzi, tym więcej powstaje historii. Mi się rowerzyści bardzo dobrze kojarzą, pomimo wyjątków jeżdżących bez wyobraźni. Tacy rowerzyści, jak ty, odczarowują złe skojarzenia, Twój blog też to robi. W sumie motywacje jazdy na rowerze są drugoplanowe, ważniejsze, żeby było to po prostu normalne, jak np. właśnie w Holandii. Proszę, czuj się rowerzystą :-)
    Ps myślę, że Gdańsk by Ci się pod tym względem spodobał. Ścieżki rowerowe wpisane są obraz miasta i właściwie rowery są tak normalne jak samochody. Im więcej osób jeździ, tym lepsza jest też symbioza. To tak działa. Serio :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, chiciałem tylko trochę prowokacyjnie podkreślić, że wiele osób nie ma nic wspólnego z "takimi rowerzystami", którzy są stereotypowi. Oczywiście ja nie mam nic przeciwko temu, że ktoś lubi się pasjonować sprzętem, nie sobie pasjonuje się i "odchudza" ile chce, ale są też inni rowerzyści, którzy po prostu jeżdżą.. do pracy, szkoły, na wycieczki :)

      Usuń
    2. I "trochę prowokacyjnie" i celnie podkreśliłeś. Ja przestałem zaglądać na fora rowerowe z takiej właśnie przyczyny, ale takie mamy czasy. Trzeba być modnym, zorientowanym, mieć najnowsze gadżety, itp. itd.
      Nie trzeba, a rower jest świetnym rozwiązaniem na codzienne użytkowanie dla wszystkich, bogatych, biednych, maniaków nowoczesności, miłośników tradycyjnych rozwiązań, młodych, już nie młodych itp. itd. Trzeba tylko co nieco zmienić poglądy na to co jest potrzebne.
      Poza tym gratuluję świetnego blogu :)

      Usuń
  3. dlatego zawsze przedstawiam jako francuska federacja UZYTKOWNIKOW ROWEROW, a nie rowerzystow. my tylko korzystamy ze stumilowych butow zwanych rowerem. jestesmy zwyklymi ludzmi, a nie rowerzystami, ani tym bardziej kolarzami, pedalarzami czy innym wynazkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm, szczerze, to nigdy nie słyszałam o takim podziale, chociaż znam przedstawicieli jednych i drugich. Bardziej podpisywałam to pod osobę, a nie podejście do roweru, a piszę jako osoba, ktej rower od lat stoi w piwnicy i czeka na swoją kolej. Btw. Tęsknota za rowerem, przemieszczaniem się nim, obudziła mi się dzięki Tobie, Elovelo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło słyszeć, że przykłady, które pokazuję zachęcają Cię do roweru. Jeśli nawet jedna osoba zmieni swoje nastawienie do rowery dzięki temu blogowi, będę miał potwierdzenie, że warto się w to bawić :)

      Usuń
  5. Dwa kółka to dwa kółka;)ten jeździ i tamten jeździ.Czlowiek zawsze sobie znajdzie powód by robić pewne podziały i tym podobne.Tylko pytanie po co?Ważne, ze sie jeździ.Wystarczy, że Ci od 4 kołek maja "kierowców niedzielnych", czy też innych;)Nam to raczej nie jest do niczego potrzebne;)
    Pozdrowienia z Pienin
    www.rowerempopieninach.pl

    Gregor

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżdżenie do porzygu jest fajne :) Raz, że kiedy wychodzi się ze strefy komfortu, wywołuje się adaptacje, przez co potem jeździ się szybciej normalnie. Dwa, takie wysilenie wzmacnia wydzielanie endorfin, co kompensuje nieprzyjemność związaną z mdłościami :). Poza tym pomiędzy jazdą do porzygu, a jazdą bardzo szybką jest dużo stanów pośrednich. Żeby tę pierwszą osiągnąć, trzeba być nie lada hardkorem :P.

    OdpowiedzUsuń
  7. @MArzena @RoweremPoPieninach
    Ostatnio dużo się mówi o jakiś wyimaginowanych wojnach i podziałach. Mi nie chodziło o szufladkowanie rowerzystów i tworzenie podziałów. Chciałem tylko zwrócić uwagę na stereotyp "rowerzysty", który siedzi w głowach ludzi (nie wszystkich). Kategorii rowerzystów można stworzyć tyle ile rowerów na świecie albo i więcej, nie o to chodzi. Różnorodność jest fajna i ja nie mam nic przeciwko żadnemu rowerzyście, ani temu na XC, MTB hardtrail, bmx, kolarce czy damce. Tylko często ten na xc/en/dh nie ma nic wspólnego z przeciętnym użytkonikiem roweru, a ludzi stereotypowo to niestety łączą.

    Miłego rowerowania! Nie ważne czy w lesie, w lajkre, i w mieście, w górach, skateparkach, w spódnicachw czym bądź i na czym bądź ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak Ty nie jesteś rowerzystą, to ja nie jestem pasażerem...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jasne. Zgadzam się w pełni. Też nie lubię podniecania się sprzętem. Sam jezdżę rdzewiejącą Gazelle lub zacofanym Uralem. Już niedługo zamieszczę na poznańskim blogu fotki z Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo widzę wakacyjnych podróży ostatnio na poznań CC ;)

      Usuń
  10. www.facebook.com/dspigeon17 sierpnia 2012 06:25

    nie zgadzam się w tej dziedzinie jest podział i zawsze będzie bo wszyscy jesteśmy rowerzystami ale nie wszyscy jesteśmy kolarzami, Ci których interesuje waga siedza w temacie itp rower to nie tylko sposób na spędzanie wolnego czasu, czy środek transportu, ale to po prostu sposób na zycie, bardzo prosty przykład: kurier rowerowy, to praca i pasja, on o sobie powie, że jest kolarzem nie rowerzystą, i w tym jest różnica. Bardzo fajny blog.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Rowerzysta? Użytkownik roweru? Co to za różnica jak się będziemy nazywać? :D
    I co to zmienia, jak postrzegają nas ludzie nie związani z rowerami? Jeździmy dla siebie, czy dla nich?

    Ludzki umysł zawsze będzie sobie tworzył podziały, stereotypy bo po prostu tak się łatwiej żyje. Mózg ma za mało mocy obliczeniowej żeby wszystko analizować i dokładnie przetwarzać, więc stosuje uproszczenia :)

    A tak poza tym, to jak mówię o rowerze różnym ludziom, że dużo jeżdżę itp. to myślą przeważnie o miejskim typie, poruszaniu się po ścieżkach itp. Więc taki stereotyp chyba jest bardziej zakorzeniony niż ekstrema.

    Jak mówię, że gdzieś tam skaczę z jakiś skoczni, zjeżdżam z gór po kamieniach i korzeniach, mam jakąś zbroję i ochraniacze, to się łapią za głowę i nie rozumieją po co :D

    OdpowiedzUsuń
  12. @dspigeaon
    Jak już wspomniałem wcześniej, chciałem tylko pokazać jak wiele znaczeń kryje się w słowie rowerzysta i jak często jeden rowerzysta nie ma nic wspólnego z innym.
    Na blogu staram się pokazywać głównie miejską kulturę rowerową (choć i trochę turystyki się zdarza), a kurierzy są tej kultury bardzo ważnym i fajnym elementem, choć z mieszczuchami na holenrach mają niewiele wspólnych tematów ;)
    @For Fun
    Każdy ma tak naprawdę inny schemat w głowie, jedni widzą w rowerzyście gościa w kasku co pruje po skałach, inni dziadka na składaczku, a jeszcze inni turystę z sakwami. Nie ma różnicy jak kogo nazwiemy, jednak przyznasz, że dziadek, który trekkingiem jeździ do lasu w niedzielę, mieszczuch, który z rowerów zna tylko damki herculesa i gość, który sam sobie naprawia amortyzator w swoim MTB to całkowicie odległe kategorie rowerzystów ;)

    Ogólnie nie trzeba być "rowerzystą", żeby móc wsiąść na rower i jeździć do pracy, każdy może być użytkownikiem tych, jak wspomniał Oliver, siedmiomilowych butów :)

    OdpowiedzUsuń