wtorek, 24 lipca 2012

Rowerowa literatura: przez świat na rowerach w dwa lata. Rok I

Wakacje w pełni, jeśli nie siedzicie jeszcze w rowerowym siodełku daleko od domu, opowieści podróżnicze będą idealną lekturą, by choć trochę odpocząć od codziennej rutyny.
Przez świat na rowerach w dwa lata, rok I są, jak wskazuje tytuł, zapiskami z pierwszego roku podróży Magdy Nitkiewicz i Pawła Opaska, którzy ot tak ruszyli w wyprawę dookoła świata na rowerach, mając niewielkie (prawie żadne) doświadczenie rowerowe i przygotowanie sportowe. Pokazali, że można, że taka podróż jest w zasięgu każdego, kto tylko odważy się spróbować. I to pierwszy powód, dla którego warto sięgnąć po tę książkę. Drugi to fakt, że opisywana wyprawa jest doprawdy imponująca.
Nie jest to świeżynka wydawnicza, ukazała się już druga część tej opowieści, ale o tym później. Wielu moich znajomych już dawno przeczytało tę książkę, wszyscy zachwyceni. Jej zalety opiewali już też blogerzy książkowi.


Na mojej półce leżakowała od ponad roku, ale dopiero teraz udało mi się znaleźć dla niej czas. I jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, gdy wszyscy dookoła się czymś zachwycają, miałem zbyt wygórowane oczekiwania co do tej pozycji i po prostu się rozczarowałem (ale tylko na początku). Pierwsze trzy części, czyli zapiski z etapów, Europa, Turcja i Iran oraz Indie i Pakistan wręcz mnie męczyły. Podobnie jak autorzy książki męczyli się i narzekali podróżując, głownie autobusami i pociągami. Nie poczułem się zabrany w fascynującą podróż z żądnymi przygody globtroterami. Narrator, którym jest Paweł snuje niekończące się narzekania: od pogody i jakości dróg, poprzez stan i ceny barów oraz hoteli, po kulturę i religię odwiedzanych krajów. Oczywiście rozdziały te zawierają również bardziej pozytywne wspomnienia, ale miałem wrażenie, że od autorów płynie przesłanie:  Wszędzie oszuści i żebracy, smród i ubóstwo, zobaczcie przez co przeszliśmy i nigdy nie popełniajcie tego samego błędu...
Tym razem ja rozpędziłem się w narzekaniu, więc przejdę dalej. A dalej autorzy zabierają nas w niesamowitą podróż przez Tybet i Chiny. Mimo tego, że dalej od czasu do czasu narzekają, to jednak ogólne wrażenie już jest o wiele lepsze i opowiadanie nabiera tempa. Moje rozczarowanie całkowicie zniknęło i czytałem z fascynacją. Szczerze się wciągnąłem i zacząłem kibicować Magdzie i Pawłowi. Tak jak na początku podróży lamentowali z powodu wzniesień pod czeskim Trenczynem, tak teraz raźnie pokonują kolejne himalajskie przełęcze, a ilość tlenu na tej wysokości (często ponad 5000 m.n.p.m.) zapiera dech również u czytelnika.
Mimo pierwszego nie najlepszego wrażenia, cieszę się, że wreszcie sięgnąłem po tę pozycję. Plus z opóźnienia w lekturze jest taki, że bez zwłoki można sięgnąć po drugą część, co z przyjemnością czynię.

Przy okazji, jak jesteśmy przy temacie dalekich podróży i wakacji. Wojtek, u którego na blogu możecie poczytać fascynujące opowieści, również ze wspomnianego w książce Iranu, organizuje akcję pod kryptonimem KARTKA. Akcja nie jest bynajmniej tajna i każdy może sobie w szczytnym celu zamówić wyjątkową pocztówkę z różnych egzotycznych miejsc świata, jak Tajlandia, Kirgistan, Chiny czy Wrocław ;) Szczegóły na fizyk-w-podrozy.blogspot.com.

1 komentarz: